wtorek, 14 stycznia 2014

Niall ♥♥♥ Część 1

HI Kochani !!!!!! Na wstępie bardzo was przepraszam....ostatnio zaniedbałam bloga,wiem ;(((( ale jestem wróciłam. Przepraszam,ale nie mogłam nic dodawać..miałam małe problemy prywatne,potem problemy techniczne z netem, szkoła,nauka,nauka. Postaram sie dodawać regularnie ;)  Mam dla was Imagine o Niall ...KILKU CZĘŚCIOWY !!!! Mam na dzieje że wam się spodoba ;) Aaaa....zapomniałabym Kocham Was i zachęcam do komentowania ;)


Wakacje. Jak co rano słuchasz radia Eski. Włączyłaś odbiornik, leciała ‘’STORY OF MY LIFE’’. Po zakończeniu  utworu prowadzący audycje ogłosił konkurs dla fanów 1D. Nagroda to wyjazd do Irlandii na koncert chłopaków do Dublin’a , spotkanie z chłopakami < wejściówki VIP> oraz 2 tygodniowy pobyt w Irlandii w wybranym przez zwycięzcę mieście oraz  1000 funtów na pobyt . Ucieszyłaś się, poszłaś do rodziców zapytać o zgodę na udział z konkursie. Ku twojemu zaskoczeniu zgodzili się. Ucałowałaś rodziców i pobiegłaś do swojego pokoju,  włączyłaś laptopa, weszłaś na stronę radia w celu dowiedzenia się więcej informacji na temat konkursu. Konkurs polegał aby napisać:  ,, ONE DIRECTION. Jak zaczęła się twoja przygoda z  One Direction. Dlaczego Oni  ????‘’  Prace należało wysłać na ich email , podając im  swoje dane oraz numer telefonu. Konkurs trwał do końca tygodnia, czyli 4dni.Włączyłaś na laptopie ‘’Word’a’’  aby zacząć pisać. Nie wiedziałaś od czego zacząć. Chwile Później włączyłaś płytę 1D – Midnight Memories i od razu miałaś wenę. Pisałaś wszystko to co jest wymagane w konkursie a nawet troszkę więcej. Pisałaś sercem. Na końcu wpisałaś swoje dane i numer telefonu. Przeczytałaś swoją prace jeszcze raz , wzięłaś głęboki oddech i wysłałaś email  do radia. O wygranej będą informować telefonicznie po 12 w niedziele. Nie byłaś zbytnio nastawiona że wygrasz, gdyż nie miałaś szczęścia do tego typu rzeczy, ale nie traciłaś nadziei . Jak co rano wzięłaś poranną kąpiel, ubrałaś się  a następnie zeszłaś na  dół kuchni na śniadanie, gdzie czekali na ciebie rodzice.
- Hej Słońce, jak się spało ??- zapytała mama całując cie na przywitanie a następnie podała ci naleśniki.
- Dobrze. Oooo Naleśniki, ty to wiesz co lubię. Akurat miałam smak na nie – powiedziałaś uśmiechając się, zaczęłaś jeść.
- Tato, a ty nie powinieneś być w pracy ?? – zapytałaś zdziwniona.
- Nie, przecież dziś mam wolne – odpowiedział popijając kawę. Uśmiechnęłaś się na to. Po zjedzeniu posiłku, podziękowałaś  i poszłaś do siebie do pokoju. Usiadłaś przed telewizorem i oglądałaś serial.
W pewnym momencie zadzwonił telefon. Nawet nie spojrzałaś kto dzwoni, automatycznie odebrałaś.
- dzień Dobry , czy rozmawiam z [T.i]  - Powiedział tajemniczy mężczyzna.
- tak, Przy telefonie – powiedziałaś lekko drżącym głosem.
- JA JESTEM JANKES I DZWONIE Z RADIA ESKA. GARTULUJE WYGAŁAS KONKURS  ONE DIRECTION. Jedziesz na koncert !!!!  Ja się czujesz ?? – powiedział entuzjastycznie.
- Boże, naprawdę ??? To co teraz poczuje jest nie do opisania nie są w wstanie opisać żadne słowa. – Powiedziałaś  pół płacząc. Po chwili się uspokoiłaś.
-  [T.i] powiedz do jakiego miasta sie wybierasz ?- zapytał z ciekawości Jankes.
- Do Mullingar Oczywiście!! –odpowiedziałaś dumnie. Jeszcze chwile pozostałaś na antenie. Następnie  < po za anteną >podałaś mu adres a ten powiedział ze przyjedzie jutro do ciebie do domu w celach formalnych związanych z wyjazdem. Jankes powiedział ,że będzie o 12.00 zgodziłaś się a następnie się rozłączyliście. Zaczęłaś piszczeć na cały głos i skakać po łóżku. Po chwili do pokoju weszli rodzice. Patrzyli ciebie jak na ‘’ watriatke ’’. Gdy ich zobaczyłaś Oznajmiłaś im że wygrałaś. Cieszyli się razem z tobą. Tata wziął cie w ramiona i obrócił wokół siebie następnie cie postawił. Do końca dnia uśmiech nie schodził ci z twarzy. Następnego dnia o godz. 12 przyjechał Jankes który wręczył ci osobiście część wygranej, resztę wygranej otrzymasz na miejscu w Dublinie, pogratulował Tobie, dodał również że cały pobyt jest sponsorowany i nie musisz się o nic martwić a zwłaszcza o to jak dojedziesz na koncert do Bublina. Wszystko jest załatwione. Powiedział, że w recepcji w hotelu wszystko ci wyjaśnią. Prowadzący radia powiedziała abyś koniecznie wysłała zdjęcie z pobytu w Irlandii na co odpowiedziałaś, że na pewno wyślesz a następnie wyszedł.  Rodzice byli z ciebie dumni.  3 dni później byłaś już w samolocie i leciałaś do Irlandii. Najpierw jedziesz do Dublina a tam na koncert, czyli będziesz tam 4dni a resztę pobytu spędzisz w Mullingar.



Ciąg dalszy nastąpi --------------------------------- >  5 komentarzy i dodam kolejny ;)
   Przepraszam za wszystkie błędy jakie się tam pojawiły : ) 
 Liczę na szczere komentarze ;))Piszcie co myślicie...
Gdyby ktoś chciał dedykację, proszę o kontakt na Twiter'rze, a dogadamy się.

Macie jakieś pytania, zapraszam na aska :  http://ask.fm/Darcy97poland


Pozdrawiam ;) Kocham WAS ;)
 @darcy97poalnd   



wtorek, 7 stycznia 2014

IMAGIN O ONE DIRECTION ♥


Jest środek wakacji. Od roku przyjaźnisz się z chłopakami z One Direction. Postanowiliście popłynąć na pewną wyspę, na której nikt nie mieszka, ani żyje. Właściciel wynajmuje ją tylko sławom, a że chłopacy nimi są, to bez problemy załatwili rejs. Wzięłaś ze sobą [I.T.P.], ponieważ nie wyobrażałaś sobie tygodnia bez niej, ale także Niall ją zaprosił. Coś czułaś, że mają się ku sobie, ale nie wnikałaś. Usłyszałaś klakson - chłopaki już są. Wzięłaś swoją walizkę, pożegnałaś z rodzicami i wyszłaś z domu. Zobaczyłaś Liama opierającego się o maskę samochodu. Był ubrany w czarne rurki, kolorową koszulkę z nadrukiem, białe conversy i okulary przeciwsłoneczne spoczywające na jego nosie. Na ten widok uśmiechnęłaś się szeroko, ponieważ byłaś w nim zakochana. Zanim ich poznałaś, to byłaś directionerką ( nadal nią jesteś ) i najbardziej podobał ci się on. Do teraz to zostało, nawet uroki Harry'ego na ciebie nie działały. Przywitałaś się z chłopakiem, po czym wsiadłaś do samochodu, którym kierował. Na tyłach siedział również Zayn, bo nie starczyło dla niego miejsca w tamtym aucie. - Hej Zayn.
- Siema młoda.
- Ej !
- No co ? Lubię tak do ciebie mówić.
- A ja tego nie lubię.
- Uspokójcie się - powiedział Liam.
- Tatuś chyba wstał lewą nogą - powiedziałaś do Zayna, na co się zaśmiał. Kierowca spojrzał na ciebie gniewnym wzrokiem, więc uspokoiłaś się. Droga do portu trwała 3 godziny. Przez ten czas słuchałaś muzyki przez słuchawki, a chłopaki rozmawiali. Po wyjściu z pojazdu ruszyliście do portu, gdzie na statku czekał właściciel wyspy. Samochody z pod portu zabrali ochroniarze, których wcześniej wysłał Paul. Dziwiło cię, że nie ma żadnej fanki, ale przyjaciele wytłumaczyli, że podróż jest dyskretna i nikt o niej nie wie. Wszyscy weszli na pokład.
- Witam was kochani ! Mam nadzieję, że podróż będzie dla was przyjemnością jak również pobyt na wyspie - powiedział właściciel.
- To my dziękujemy za pozwolenie na przebywanie na niej - powiedział Lou.
- Tak, tak. Ciekawe czy wrócicie żywi - posiedział pod nosem, lecz tylko ty to słyszałaś. Zaniepokoiło cię to, ale postanowiłaś, to zignorować. Rejs miał trwać 9 godzin. Wszyscy poszli przebrać się w stroje kąpielowe, bo było zbyt gorąco, aby wytrzymać w normalnych ciuchach. Chłopacy byli w kolorowych kąpielówkach, a ty z [I.T.P.] w niebieskich strojach dwuczęściowych. Twój się różnił, bo był w paski, a jej jednolity.
- Chce ktoś piwo ? - zaproponował Hazz.
- Daj mi jedno - powiedziałaś, a wszyscy popatrzyli na ciebie zdziwionym wzrokiem.
- Ty przecież nie masz 18 lat - powiedział Niall.
- O dwa miesiące nie chodzi. Dostanę czy nie ?
- Nie - powiedział stanowczo Li. Trochę zaczynało denerwować cię jego zachowanie.
- Oby nie był taki na wyspie, bo z nim nie wytrzymam - pomyślałaś. Wszyscy pili w najlepsze, nawet twoja przyjaciółka, bo ma już 18. Po dwóch godzinach niektórzy byli wstawieni.
- No, no. Tatuś daj córeczce się napić - powiedział Lou.
- Proszę - podał ci butelkę. Popatrzyłaś na niego dziwnie i wypiłaś. Po kolejnej godzinie, nikt już nie był trzeźwy.
- Zagrajmy w butelkę - powiedział Zayn. Zaczął kręcić i wypadło na [I.T.P.].
- Pytanie. - Czujesz coś do naszego Horanka ?
- Chyba tak - powiedziała i spuściła głowę. Następny był Hazz. Graliście już od pół godziny, aż w końcu wypadło na ciebie.
- Zadanie - powiedziałaś obojętnie.
- Pocałuj tatusia.
- Spoko - odpowiedziałaś i podeszłaś do chłopaka. Gdyby nie alkohol, na pewno nie zrobiłabyś tego, ponieważ nie byłaś odważną osobą. Po wykonaniu zadania usiadłaś na swoim miejscu i zakręciłaś butelką. Graliście do czasu dopłynięcia. Po wejściu na ląd od razu poszliście do domków. Swój dzieliłaś z Li, bo nikt nie chciał być z wkurzającym mądralą, bo po alkoholu przebijał samego siebie. Po umyciu od razu położyłaś się do łóżka. Nie wiedziałaś kiedy zasnęłaś.
Rano obudziłaś się z wielkim bólem głowy, więc wzięłaś odpowiednie tabletki. Obróciłaś się w bok i zobaczyłaś Liama całego we krwi. Szybko odskoczyłaś od ciała. Zauważyłaś, że miał wybite dwa noże. Jedno w głowę, a drugie w serce. Przestraszyłaś się i pobiegłaś z płaczem do domku obok, gdzie mieli spać Zayn i Louis oraz Harry. Nie było ich tam, więc pobiegłaś do Nialla i [I.T.P.]. To co zobaczyłaś było przerażające. Twoi przyjaciele mieli wydłubane oczy i rozerwane brzuchy, a przy pomocy ich krwi, ktoś napisał na ścianie napis : NIE PRZEŻYJESZ KOLEJNEJ NOCY !!! Z racji tego, że nie było tu zasięgu nie mogłaś zrobić nic, aby po ciebie wrócili. Chciałaś być jak najdalej od tego miejsca, ale nie mogłaś nic zrobić, do tego nie wiedziałaś, gdzie jest Lou, Hazz i Malik. Martwiłaś się o nich. Miałaś nadzieję, że nie znajdziesz również ich ciał. Poszłaś w stronę lasu, bo usłyszałaś czyjeś krzyki. Przez całą drogę opłakiwałaś przyjaciółkę, Nialla oraz Liam, w którym byłaś zakochana na zabój. Teraz pozostały ci po nim zdjęcia i wspomnienie z gry w butelkę. Gdy go całowałaś czułaś się niesamowicie, a teraz już tego nie zaznasz, bo nie wiadomo czy przeżyjesz. W pewnym momencie uderzyłaś w coś głową. Spojrzałaś w górę, a tam wisiał Harry. Odskoczyłaś z piskiem i znów na coś wpadłaś. Tym razem, to Louis. Zaczęłaś płakać, ponieważ nie mogłaś uwierzyć, w to co się stało. Nadal nie znalazłaś Zayna. Może leży gdzieś zakopanym ? Może żyje ? Właśnie te pytania nasuwały ci się na myśl. Biegłaś cały czas. W oddali widziałaś postać przyjaciela.
- Zayn ! Zayn ! - krzyczałaś, ale chłopak stał nie ruchomo. Podbiegłaś do niego i zaczęłaś nim potrząsać. Miał zamknięte oczy. Po twoich nawoływaniach otworzył je. Były czerwone. A z jego mimiki twarzy można było wyczytać złość.
- Zostaw go, on już tak nie żyje - odezwał się. To nie był jego głos. Czułaś, że coś zawładnęło jego duszą i to było coś złego. Cofałaś się powoli, aż przewróciłaś się. Potknęłaś się o ciała przyjaciół. Nie miałaś pojęcia, co one tu robią.
- Posiadam ogromne moce, więc mogę przenosić co chcę dokąd chcę - odpowiedział na twoje pytanie, zadane w myślach.
- Czemu, to zrobiłeś ? W czym ci zawinili ?! - krzyknęłaś z łzami w oczach.
- Nie lubię brytyjskich boys bandów. Nie powinni zyskać tej sławy. Muzykę mają do kitu i w ogóle są tacy pedalscy - odpowiedziało ci, to coś w ciele Zayna. Chciałaś się na niego rzucić za te określenia, ale zrezygnowałaś w ostatniej chwili.
- Wiesz co ? Jednak nie mam serca. Zabije cię, tak jak ich - powiedział i wyjął nóż. Zaczęłaś uciekać, ale nie było ci dane przeżyć. Trafił prosto w głowę. Upadłaś i w szybkim tempie umierałaś. W ostatnich chwilach życia, przez myśl przeszedł ci cały rok spędzony z nimi. Obwiniałaś się za ich śmierć, bo nie zareagowałaś na słowa właściciela. Po chwili umarłaś.




I jak się podoba ? Trochę inaczej napisałam, czyli nikt się w nikim nie zakochał, ale mam nadzieję, że spodobała wam się ta odmiana :) Przepraszam za jakiekolwiek błędy ! :)


Przepraszam Cię Magdo, że nie odpisałam na twój komentarz :) Odpowiem Ci na te pytania, na które jestem 100 % pewna odpowiedzi :
Czy tylko ty będziesz dodawać tu Imaginy czy ktoś inny też ?
Oczywiście, że ktoś też będzie dodawał.
Jak często będziesz dodawać Imaginy?
Tak często jak mi się uda, bo jest szkoła i nie zawsze mam czas na napisanie czegoś lub pomysłu.
Czy będziesz pisać dłuższe Imaginy?
Na razie nie mam w planie. Ale kiedyś postaram się napisać. Jeżeli chcesz przeczytać coś dłuższego, to zapraszam na mój blog KLIK 

Pozdrawiam ♥
@JuliaKlove1D

sobota, 4 stycznia 2014

Imagin o Zaynie ♥


Był piękny słoneczny dzień. Siedziałaś nad niewielkim stawkiem i malowałaś krajobraz, który miałaś przed sobą. Nikt nie wiedział o tym miejscu, przynajmniej miałaś taką nadzieję. Kochałaś to miejsce, bo tu miałaś święty spokój. Żadna z twoich koleżanek nie zwracała ci głowę najświeższymi plotkami ze szkoły. W pewnym momencie usłyszałaś warkot, chyba motoru. Wstałaś ze swojego miejsca i wychyliłaś się zza drzewa, aby zobaczyć kto to. Był to Zayn Malik. Chłopak pożądany przez wiele dziewczyn. Na co dzień był jednym wielkim chamem, ale coś czułaś, że Zayn potrafi być miły i pomocny. Usiadłaś z powrotem na miejsce i malowałaś dalej. W pewnym momencie chłopak usiadł koło ciebie. Zdziwiło cię to, bo przecież pan i władca nigdy nie siada koło takich jak ty, czyli spokojnych i lekko zamkniętych w sobie dziewczyn. Nagle chłopak odezwał się.
- Potrzebuje rozmowy.
- To idź do swoich kolegów. Na pewno lepiej będzie ci się z nimi gadać.
Powiedziałaś i wstałaś. Poszłaś prosto do swojego domu. Nie obchodziło cię to, że nawołuje twoje imię. Chciałaś pokazać mu, jak to jest gdy inni cię ignorują. W domu wzięłaś się za naukę historii, ponieważ miałaś jutro kartkówkę, na którą nic nie umiałaś. Nie byłaś za dobra z tego przedmiotu, więc siedziałaś nad książkami 2 godziny zanim coś zrozumiałaś. Po nauce udałaś się do łazienki, w celu umycia się. Weszłaś jeszcze na Twittera i Facebooka, po czym położyłaś się spać. Następnego dnia w szkole, Zayn starał się porozmawiać z tobą, lecz byłaś nieugięta. Każdą przerwę spędzałaś z koleżankami, bo właśnie dzięki nim, on nie podchodził. Może się wstydził, a może nawet bał. Po lekcjach znów poszłaś nad stawek, bo chciałaś dokończyć rysunek. Już kończyłaś, gdy nagle zza drzew wyszedł Malik.
- Nawet świętego spokoju nie mogę mieć przez chwilę.
- Nie przeszkadzaj sobie. Mnie tu nie ma.
- Taa. Łatwo ci mówić - powiedziałaś i wróciłaś do rysowania.
Po 30 minutach skończyłaś. Byłaś z siebie dumna, bo uważałaś, że to najlepszy rysunek w twoim wykonaniu. 
- Przepięknie rysujesz - powiedział chłopak. Właśnie przypomniałaś sobie, że on tu jest.
- Dzięki - powiedziałaś z lekkim uśmiechem.
- Masz piękny uśmiech.
- Nie rozpędzaj się tak Malik.
- Mówię tylko prawdę.
- Nie sądzę. Jak odnalazłeś to miejsce ?
- Po tym jak zdradziła mnie dziewczyna, którą kochałem z całego serca, biegłem przed siebie, żeby znaleźć się jak najdalej od nich. Dobiegłem i spędzałem tu dużo czasu, aż nie zaczęłaś przychodzić.
- Przykro mi. Musiała być straszną idiotką, że to zrobiła. Miała wspaniałego chłopaka.
- Według niej mój przyjaciel jest lepszy, bo jest z nim do dziś.
Zatkało cię. Nie myślałaś, że mogło się coś takiego stać w jego życiu. I to jeszcze z przyjacielem ? Zauważyłaś, że chłopak posmutniał, więc przytuliłaś go. Zaciągnęłaś się jego perfumami, bo miał nieziemskie. Resztę dnia spędziłaś na rozmowach z Zaynem. Po dwudziestej chłopak odwiózł cię, swoim motorem, do domu.
- Dziękuję za ten dzień - powiedziałaś i cmoknęłaś jego policzek. Chłopak uśmiechnął się na twój gest.
- Też ci dziękuję - powiedział po czym pocałował cię w usta. Byłaś zszokowana, nie wiedziałaś co masz zrobić.
- Przepraszam, poniosło mnie - powiedział wsiadając na motor i odjechał. Weszłaś do domu i nie kontaktowałaś. Rodzice nie mogli normalnie z tobą porozmawiać, bo chodziłaś ciągle zamyślona. Po tygodniu postanowiłaś iść w wasze sekretne miejsce. Chciałaś z nim porozmawiać. Na szczęście był tam i płakał ?! Podbiegłaś do niego i przytuliłaś. Chłopak przestraszył się, ale widząc, że to ty odetchnął z ulgą.
 - Przepraszam cię [T.I.].
- Za co głuptasie.
- Za ten pocałunek. Wiem powinienem poczekać. Dać ci czas na poznanie mnie, ale nie mogłem się powstrzymać.
Pocałowałaś chłopaka najlepiej jak umiałaś, bo chciałaś, aby już nic nie mówił. Zdziwiło go twoje zachowanie, ale pogłębił pocałunek. Oderwaliście się od siebie z powodu braku tlenu.
- Co to było ? - wyszeptał zdziwiony.
- No wiesz ... - powiedziałaś zawstydzona.
- Wiem - powiedział z szerokim uśmiechem.
- Tęskniłam za naszymi rozmowami - powiedziałaś tuląc się do chłopaka.
- Mi bardziej ciebie. Ja muszę ci to powiedzieć - oznajmił odsuwając cię od niego.
- Zakochałem się w tobie [T.I.]. Od pewnego czasu ciągle o tobie myśli. Te dni, przez które nie rozmawialiśmy, były najgorsze w moim życiu, bo nie widziałem twojego uśmiechu, ani nie słyszałem twojego słodkiego śmiechu - mówił, a tobie leciały łzy po policzkach. Chłopak od razu otarł je.
- Ja nie wiem co mam powiedzieć.
- Po prostu zgódź się być moją dziewczyną.
- Chcę nią być.
Chłopak pocałował cię tak samo jak poprzednio, czyli z miłością i pożądaniem. Następnego dnia cała szkoła wiedziała, że jesteś dziewczyną Zayna Malika, chłopaka o którym marzy, każda dziewczyna. Ty już nie musiałaś marzyć, bo był on cały twój.


Pozdrawiam ♥
@JuliaKlove1D

piątek, 3 stycznia 2014

Imagin o Lou ♥


Jesteś najsławniejszą dziewczyną w szkole. Każdy chłopak chciałby się z tobą umówić. Kochasz chodzić na imprezy i właśnie z niej wróciłaś. Nieźle zabalowałaś. Po przebudzeniu masz strasznego kaca, czyli czujesz się tak jak po każdej imprezie, w której towarzyszy ci twoja przyjaciółka. Również lubi imprezować, ale nie jest aż taka pożądana przez chłopaków. Jednym z nich jest Louis Tomlinson. Szkolna gwiazda piłki nożnej. Jest tak samo sławny jak ty. Wiele ludzi mówi, że ładnie byście razem wyglądali, ale ty nie chcesz tego słuchać. Nie lubisz go za jego egoizm i to w jaki sposób zwracał się do innych. Chodzi z tobą do klas, dlatego wiesz, że pyskuje nauczycielom, ściąga na sprawdzianach i rozmawia przez całą lekcje. Z kacem idziesz do szkoły, bo nic innego ci nie pozostało. Twoi rodzice chcą abyś miała dobre oceny, dlatego uczysz się bardzo dobrze, ale nie na tyle, aby nazywali cię kujonem. Dziś masz sprawdzian z niemieckiego. Jesteś dobrze przygotowana, ale Louis nie.
- Tomlinson usiądź koło [T.I.].
- Z miłą chęcią.
Oczywiście Louis próbował od ciebie spisywać. Niestety nie umie ściągać, bo od razu nauczycielka zauważyła, to co robi.
- Tomlinson pała !
Zaczęłaś się śmiać pod nosem. Pomyślałaś, że dobrze mu tak. Może nareszcie nauczy się, że trzeba przychodzić przygotowanym na sprawdzian. Oddałaś sprawdzian jako pierwsza, nie licząc Louisa. Po skończonej lekcji chłopak podszedł do ciebie.
- Nie chcę dostawać więcej jedynek za ściąganie. Pomożesz mi z nauką na matematykę ? - spytał z miną kota ze Shreka.
- Okej. Kiedy, gdzie i o której ?
- Dziś po szkole u mnie.
- Dobra. Będę czekać na ciebie pod szkołą.
- Dziękuję. Jesteś kochana - powiedział i cmoknął cię w policzek. Zaskoczyła cię jego reakcja, bo nie widziałaś, żeby kiedykolwiek dziękował jakieś dziewczynie w taki sposób. Zadzwonił dzwonek na lekcję, więc ruszyłaś w stronę klasy. Z trudem przeżyłaś kolejne 5 lekcji, bo kac dawał o sobie znać. Po skończonych lekcjach poszłaś do szafki, żeby odstawić nie potrzebne książki. Szybko ruszyłaś w stronę wyjścia, bo miałaś nadzieję, że Louis już czeka, bo chciałaś załatwić to szybko. Niestety go nie było. Po 15 minutach raczył się zjawić i ruszyliście do jego domu. Przez całą drogę nikt nie odezwał się ani słowem. Jego dom był ogromny, ale nie zdziwiło cię to, bo jego rodzice są bogaci. Mama aktorka, a tata biznesmen.
- Chcesz się czegoś napić ?
- Sok poproszę.
- Już podaję, a ty rozgość się. Po raz kolejny zdziwiło cię jego zachowanie. Po chwili zjawił się w salonie z dwoma szklankami soku pomarańczowego.
- No to zaczynamy, bo nie chcę siedzieć nad książkami do rana.
- Okej. Zacznijmy od tego czy znasz wzór na pole koła ?
- No nie.
- Czyli zaczynamy od podstaw. Uczyłaś się z nim do 20, bo uczenie czterech wzorów zajęło wam ponad godzinę, bo nie umiał ich zapamiętać.
- Już późno, będę się zbierać.
- No pa. Pamiętaj, aby zamknąć za sobą drzwi.
Wrócił stary Louis. Podczas nauki był miły, a znów stał się taki jak jest w szkole. Szłaś po ciemku do domu. Strasznie się bałaś, więc zabijałaś go w myślach za to, że nie zaproponował cię odwieźć. Po powrocie do domu wzięłaś się za lekcje. Później popisałaś z przyjaciółką i po wieczorne toalecie poszłaś spać. Przez kolejne tygodnie pomagałaś Louisowi w nauce. Zdobywał 5 ze sprawdzianów, ale nigdy nie podziękował ci za poświęcanie mu czasu. Coraz bardziej stawał się dla ciebie nie miły. Za 3 dni masz sprawdzian z biologii.
- Przyjdź do mnie po szkole, to pouczymy się do sprawdzianu - powiedział przechodząc koło ciebie.
- Nie mam czasu.
Nie spodobało mu się to, więc powiedział, że to on przyjdzie do ciebie. Oznajmił też, że musi powiedzieć ci coś ważnego. Nie wiedziałaś, co to może być. Tak jak obiecał przyszedł do ciebie po szkole.
- Mów co chcesz, bo nie mam czasu, bo idę do [I.T.P.].
Zamiast powiedzieć o co mu chodzi, wpił się w twoje usta. Nie odwzajemniłaś tego, tylko odepchnęłaś go od siebie.
- Kocham Cię - wyszeptał.
- Przykro mi Lou, ale ja do ciebie nic nie czuję.
Chłopak wybiegł z twojego domu. Widziałaś przez okno, że płakał. Zrobiło ci się go żal. Zaczęłaś myśleć nad tym co ci powiedział. Ubrałaś szybko buty i pobiegłaś do jego domu. Niestety było za późno. Przed posesją stała karetka. Właśnie wynosili Louisa. Był zawinięty w czarny worek. Podbiegłaś do jednego sanitariusza i spytałaś się co się stało.
- Chłopak podciął sobie żyły, a potem powiesił się na klamce. Jak masz imię ?
- [T.I.].
- To chyba do ciebie.
Podał ci kopertę, na której było napisane twoje imię. Zaczęłaś czytać list, który napisał do ciebie zanim to zrobił.

Droga [T.I.]
Czytasz to, gdy już nie ma mnie na tym świecie. Zakochałem się w Tobie od początku poznania Cię, ale nie umiałem okazać tego. Nie umiem żyć z myślą, że mnie nie kochasz.
" Nie ma słów, które zniszczą Cię we mnie
 Przenoszę się do miejsc, w których mam Cię
Na zawsze, jesteś dla mnie.
Twój obraz w mojej głowie nie zgaśnie,
Nie zgaśnie, nie wyblaknie.
 Zachowam Cię już w sercu na zawsze,
Na zawsze, jesteś dla mnie "
Kocha Cię na zawsze ! Louis ♥

Zaczęłaś płakać po przeczytaniu listu. Właśnie zrozumiałaś, że go kochasz, ale było już za późno. Pobiegłaś do swojego domu. Wbiegłaś do łazienki i podcięłaś żyły. Chciałaś umrzeć, aby móc żyć z Louisem w lepszym świecie. Nie udało się ciebie uratować. Umarłaś. Od teraz jesteś szczęśliwa z Lou, ale nie na ziemi, pośród ludzi, lecz w niebie wśród aniołów, którym się stałaś.


To mój pierwszy imagin na tym blogu i mam nadzieję, że spodoba wam się :)
[ W liście był kawałek piosenki Dawida Kwiatkowskiego "Na Zawsze" ]

Pozdrawiam  ♥
@JuliaKlove1D

Nowa Adminka ♥♥♥


Hej!
Mam na imię Julia. Directioner jestem od dwóch lat. Lubię marzyć o 1D i zdarza mi się to często. Mam swój własny blog z opowiadaniem o moich idolach. Kocham pisać opowiadania i imaginy, bo to mi daje szczęście :) 
Ulubiony zespół : One Direction ♥
Ulubione piosenki : One Direction - " They Don't Know About Us" i " Strong "
Dawid Kwiatkowski - " Na Zawsze "

TT : @JuliaKlove1D 

sobota, 30 listopada 2013

♥ Louis ♥


Hej, hej. Tutaj @andzelikaab. Tzn, teraz @luuuvmyswaggy. Wiem, że nie było mnie tutaj od marca... Nawet nie wiem czy mnie pamiętacie, haha. No ale dodaje tego imagina o Louisie. Przy okazji chciałabym Was zaprosić na bloga wspaniałej i bardzo utalentowanej @92MargoGreen http://our-tumbler-of-tea.blogspot.com/ Sądzę, że naprawdę warto przeczytać jej opowiadanie :) Komentarze też były by bardzo miło widziane :)



Deszcz, pośpiech, samotność... Nigdy nie lubiłaś tych rzeczy. Niestety dzisiejszy dzień mogłaś opisać właśnie tymi trzema słowami. Od południa była jedna wielka ulewa, a ty zapomniałaś zabrać parasola. W taką pogodę zawsze wszyscy się gdzieś śpieszą. Auta, które szybko jeżdżą i ludzie, którzy biegają chodnikiem potrącając siebie nawzajem to jest coś na co nie możesz dłużej patrzeć. Szybkim krokiem wyszłaś z biblioteki udając się w stronę domu. Już w połowie drogi byłaś całkowicie przemoczona. Postanawiasz podbiec. Po kilku minutach dotarłaś na miejsce. Przewracasz do góry nogami torebkę, lecz dalej nie możesz w niej znaleźć kluczy do domu.
- Nie, nie mogłam ich zgubić - myślisz. - Przecież w domu nikogo nie będzie przez kolejne 12 godzin - załamujesz się. Niestety Twoi rodzice musieli iść na nocną zmianę do pracy, a Twoja siostra wyjechała do swojego chłopaka do Manchesteru.
- Co ja teraz zrobię? Tu w Londynie nie ma mi kto pomóc... - zakrywasz rękami twarz, gdyż jesteś bliska płaczu.
Masz rację, w tym mieście jeszcze nikogo nie znasz. Dopiero kilka dni temu się tu przeprowadziłaś z rodziną, dlatego że Twoi rodzice dostali tu dobrze płatną pracę.
- No nic. Widocznie tak miało być - próbujesz się sama pocieszyć.
Porządnie już zmarzłaś i przemokłaś, dlatego udajesz się do pobliskiej kawiarni. Po dotarciu do Starbucksa zamawiasz kubek ciepłej kawy, po czym siadasz jak najdalej od spojrzeń innych ludzi.
- Pewnie wyglądam jak idiotka – myślisz ironicznie.
Wiesz, że Starbucks jest czynny tylko do 21:30, a zegarek pokazywał już godzinę 21:05. Aby nie wylądować na ulicy na całą noc dzwonisz do mamy, aby zwolniła się z pracy i otworzyła Ci drzwi do domu. Po trzech próbach w słuchawce nadal cisza.
- Dobra, jeszcze raz spróbuję i dzwonię do taty - uspokajasz się w myślach.
Tym razem po kilku sygnałach Twoja rodzicielka odebrała telefon.
- Słucham córciu? Co się stało, że dzwonisz? Tylko mów szybciutko bo mam straszne urwanie w pracy. Zaraz mam bardzo ważną konferencję na którą muszę iść... - odzywa się Twoja mama.
- Czyli nie możesz przyjechać do domu? Nie mam kluczy ani parasola...Tak wiem, powinnam się już przyzwyczaić, że w Londynie ciągle pada no ale... - urywasz zmartwiona.
- Jak to nie masz klucza?! Przecież wiesz, że będę w domu dopiero rano. Nie mogę się teraz zwolnić. Zadzwoń do taty może on Ci pomoże bo ja naprawdę teraz nie mogę.
- Dobrze, super – odpowiadasz zdenerwowana.
Chciałabyś być już w domu, w ciepłym łóżku, w suchej piżamie. Niestety to tylko Twoje marzenie. Żegnasz się z mamą, po czym dzwonisz do taty.
- No dalej, odbierz to - myślisz. Niestety Twój ojciec nie odbiera nawet po pięciu próbach.
- Pewnie wykonuje jakąś ważną operację – myślisz poddając się. Tak to już było z Twoim tatą. Przez to, że był chirurgiem zaniedbywał Cię. Rzadko z nim spędzasz czas ale rozumiesz to. W końcu pracuje tak ciężko, abyś nie musiała sobie niczego odmawiać. Po zastanowieniu nagrywasz mu się jeszcze na sekretarkę. „Hmmm... Hej tato. Jak odsłuchasz moją wiadomość to oddzwoń do mnie. Zapomniałam kluczy do domu i nie mam się gdzie podziać, a zaraz zamykają kawiarnie... Proszę oddzwoń szybko”. Rozłączasz się, po czym chowasz twarz w dłoniach poddając się.
- Hmm, hej. Przepraszam, że przeszkadzam ale słyszałem Twoją rozmowę. - usłyszałaś męski głos.
Szybko zabierasz dłonie z twarzy, a Twoim oczom ukazuje się Louis Tomlinson.
- Lou... Louis? - pytasz zaskoczona. - Co ty tu robisz? To znaczy, czemu ze mną rozmawiasz? - pytasz rumieniąc się.
- A czemu miałbym tego nie robić? Wiesz... usłyszałem co mówiłaś... Sam kiedyś znalazłem się w podobnej sytuacji... - odpowiada Ci lekko speszony chłopak. - Jeśli byś się zgodziła to może mogę Ci jakoś pomóc? Co powiesz na suche ubrania i kubek gorącej herbaty? - proponuje Ci Louis z nadzieją w głosie.
- Cóż, chyba mogę mu zaufać. W końcu to mój idol. Lepsze będzie to niż błąkanie się nocą po Londynie – myślisz.
Chłopak widząc, że się wahasz postanawia dodać:
- Proszę, chodź ze mną. Jeśli coś Ci się stanie nie wybaczę sobie, że pozwoliłem Ci odejść. - Lou patrzy na Ciebie błagalnym wzrokiem.
- No dobrze. Z chęcią z Tobą pojadę. Ale mam jeden warunek... Zrobisz sobie ze mną później zdjęcie? - pytasz niepewnie.
- No jasne! Już myślałem, że nie spytasz! - odpowiada ucieszony Louis.
Piosenkarz przysiada się do Twojego stolika. Rozmawiacie jeszcze przez 15 minut, jednak po tym czasie podchodzi do Was kelnerka.
- Przepraszam ale już zamykamy – mówi do Was z uśmiechem.
Wraz z chłopakiem ubieracie swoje kurtki i wychodzicie na zewnątrz. Deszcz nadal pada lecz na szczęście Louis zaparkował blisko swój samochód. Po wejściu do auta odzywasz się speszona:
- Na pewno nie będę Ci przeszkadzać? Bo jeśli tak to może znajdę jeszcze jakiś tani hotel lub coś...
- Bardzo się cieszę, że spędzimy razem ten wieczór i nie, nie przeszkadzasz mi - Lou posyła w Twoją stronę swój cudowny uśmiech.
- Nie wiem jak Ci dziękować! To naprawdę wiele dla mnie znaczy, że zechciałeś mi pomóc.
- Oj, nie ma sprawy. Dla takich dziewczyn jak ty mógłbym robić wszystko - śmieje się chłopak.
Droga minęła Wam bardzo szybko. Rozmawiałaś z Louisem jak z normalnym chłopakiem. Widziałaś, że to mu się podoba, dlatego postanowiłaś nie wypytywać go o zespół. Gadaliście na bardzo różne tematy. Od jego pasji do grania w nogę, po jego przygody w szkole, aż w końcu usłyszałaś bardzo urzekającą historię o tym, że Louis miał kiedyś ptaka Kevina ale ten pewnego dnia odleciał i już nie wrócił. Gdy chłopak to mówił miał bardzo smutną i poważną minę. Aby go rozbawić opowiedziałaś mu o swoim dzieciństwie i o tym jak myślałaś, że Smerfy istnieją... Louis gdy to usłyszał, zaczął się śmiać i powiedział Ci w sekrecie, że on również tak kiedyś myślał.
Kiedy znaleźliście się w pięknym mieszkaniu chłopaka, on szybko pobiegł do swojej sypialni i przyniósł Ci swoje dresy i luźny Tshirt abyś mogła się przebrać w suche rzeczy. Dziękujesz mu i idziesz jak najszybciej się przebrać do toalety. Po odświeżeniu się, schodzisz na dół do kuchni. Louis widząc Cię w jego za dużych na Ciebie ciuchach rozpromienia się.
- Aww, słodko wyglądasz - uśmiecha się. - to znaczy chodziło mi, że... - tłumaczy się speszony.
- Dziękuję. - przerywasz mu rumieniąc się. - To co, może zrobimy coś ciepłego do picia? - proponujesz po chwili niezręcznej ciszy.
- Ah, tak, tak. - chłopak wraca na ziemię. - Już zrobiłem dla nas gorącą herbatę z cytryną. - podaje Ci kubek z parującym napojem.
- Widzę, że już wszystko zaplanowałeś. - mówisz do Louisa, posyłając mu uśmiech.
- No tak. Nie chcę abyś się przeziębiła. Może pójdziemy do salonu? Chcesz coś obejrzeć w telewizji? - pyta się Ciebie chłopak.
- W sumie miałam w planach obejrzeć mecz, no ale jesteśmy u Ciebie i wybór pozostawiam tobie. - uśmiechasz się do gospodarza.
- A jaki mecz chciałaś oglądnąć? Chyba mi nie powiesz, że jesteś fanką...
- Manchesteru. Jestem całym sercem z tą drużyną. - dokańczasz za chłopaka.
- Naprawdę? To moja ulubiona drużyna! - mówi z błyskiem w oku. - To jak? Idziemy kibicować przed telewizor? - pyta się Louis.
- No pewnie! Cieszę się, że tyle nas łączy. - mówisz. Siadacie obok siebie wygodnie na sofie i włączacie TV.
- Hmm, do meczu zostało jeszcze 40 minut. - odpowiadasz smutna.
- Oj, w twoim towarzystwie czas i tak leci bardzo szybko. Za szybko. - uśmiecha się. - Przynajmniej możemy jeszcze spokojnie porozmawiać. - mówi chłopak. Zaczynacie rozmawiać o wielu ciekawych rzeczach. Louis ma naprawdę wiele interesujących i śmiesznych rzeczy do powiedzenia. Po kilkunastu minutach płaczesz już ze śmiechu, gdyż Louis opowiada Ci kawał za kawałem. Kto jak kto, ale ten chłopak potrafi Cię rozbawić. W końcu ogarniasz się i przyglądasz się Louisowi lekko przygryzając dolną wargę.
- On jest naprawdę idealny. - myślisz.
- Hmm, właśnie zdałem sobie sprawę, że nie wiem jak masz na imię. - mówi zmartwiony chłopak.
- [T.I]. Miło mi. - podajesz mu rękę, śmiejąc się.
- Ah, te moje maniery. Bardzo Cię przepraszam. Po prostu ciągle mi się wydaje, że znam Cię już przynajmniej kilka lat. - odpowiada.
- Nie wiem czemu, ale też tak czuję. Trochę to dziwne... Patrz, już czas na mecz. - wskazujesz na zegarek.
- Oh, no tak. - odpowiada chłopak i włącza odpowiedni kanał. Przez kolejne 90 minut kibicujecie swojej ulubionej drużynie. Ostatni gwizdek i Manchester wygrywa 3:1.
- Yaaay. - zaczynacie razem się cieszyć i skakać po kanapie. - Wygraliśmy!
W tym momencie wpadasz na zwariowany pomysł, bierzesz najbliższą poduszkę i rzucasz nią w Louisa.
- O, więc tak chcesz się bawić? - śmieje się chłopak i zaczyna Cię łaskotać.
- Lou, Lou. Proszę cię. Przestań! - nie możesz wytrzymać ze śmiechu i kładziesz się na podłodze.
- Jeszcze z Tobą nie skończyłem. - śmieje się chłopak, po czym kładzie się tylko obok Ciebie. Leżycie tak w przyjemnej ciszy na puchatym dywanie przez kilka kolejnych minut. Po tym czasie obracasz głowę w stronę Louisa. Chłopak patrzy Ci w oczy i się uśmiecha.
- Jesteś niesamowita. Dziękuję za dzisiejszy dzień. Gdyby nie ty to pewnie nudziłbym się tutaj sam. - rumieni się chłopak.
- To ja dziękuję, że mnie uratowałeś, ty mój superbohaterze. - całujesz Lou w policzek.
- Okeej, wstajemy z tej podłogi. - mówi zawstydzony chłopak, po czym pomaga Ci wstać. Kładziecie się razem na sofie, okrywając się kocem. - Co powiesz na jeszcze jakiś film? - proponuje chłopak.
- Z wielką chęcią. - odpowiadasz, nie chcąc aby ten dzień się już kończył. W końcu przerzucając kanały znajdujecie jakiś horror. Już po kilku minutach zakrywasz sobie oczy, a Louis Cię przytula.
- To jest straszne! - śmiejesz się, zasłaniając rękami ekran.
- Chcesz abym przełączył? - pyta zmartwiony chłopak. Widzisz, że Louisowi podoba się film, dlatego mówisz aby oglądał dalej. Ty w tym czasie coraz mocniej wtulasz się w ciepły tors chłopaka, nie martwiąc się, że znasz go tylko kilka godzin. Po kilkunastu minutach zasypiasz zmęczona ciężkim dniem.
- Jesteś idealna. - szepcze Ci do ucha Louis, ale ty już go nie słyszysz.
Chłopak gasi telewizor, po czym zanosi Cię do swojej sypialni. Całuje Cię w policzek na dobranoc i schodzi na dół, aby spać na sofie.
Po kilku minutach przebudzasz się ze strasznego snu, w roli głównej z potworem z horroru. Przestraszona, że nie ma obok Ciebie Louisa szybko schodzisz na dół. Stajesz w drzwiach i patrzysz jak Lou ścieli sobie kanapę.
- Yhm, Louis... Przepraszam, że ci przeszkadzam, ale może zechciałbyś spać ze mną na górze? Prooszę? Boję się być tam sama. - mówisz z lekkim uśmiechem i błagalnym wzrokiem.
- Naprawdę mogę? - pyta uradowany chłopak.
- No pewnie! To przecież Twój dom. - bierzesz Louisa za rękę i idziecie do sypialni. Razem kładziecie się do łóżka, a chłopak obtula Cię opiekuńczo ramieniem.
- Mam nadzieję, że się już nie boisz. - chłopak, odgarnia czule włosy z twojej twarzy.
- Przy tobie chyba jestem bezpieczna. Jestem? - śmiejesz się.
- Oczywiście, że tak.
Leżycie obok siebie bardzo blisko, gdyż jesteście do siebie wtuleni. Po krótkim czasie znowu zasnęłaś.
Rano budzi Cię stukot w kuchni. Zegarek pokazuje godzinę 8:30 rano. Przeciągasz się i schodzisz na dół.
- O już wstałaś. Zrobiłem dla nas naleśniki z Nutellą. - Lou kładzie przed Tobą talerz ze śniadaniem.
- Ooo, kochany jesteś. - całujesz go w policzek. Po skończonym posiłku niestety musisz się już zbierać do domu. Chłopak proponuje Ci, że Cię odwiezie. Gdy jesteście już na miejscu mocno przytulasz Louisa i jeszcze raz dziękujesz mu z wszystko. Wysiadasz powoli z samochodu, ale wtedy Lou łapie Cię za rękę.
- Może spotkamy się za trzy godziny w Milkshake City? - proponuje chłopak z nadzieją w głosie.
- Z wielką chęcią. - jeszcze raz chcesz pocałować chłopaka w policzek, ale on odwraca głowę i wasze usta się stykają. Nie protestujesz, gdyż marzyłaś o tym już od kilkunastu godzin. Louis całuje naprawdę wspaniale.
- To, to było naprawdę miłe. - chłopak jeszcze raz się uśmiecha. - To jak widzimy się za kilka godzin?
- Tak. Taką mam nadzieję. Spotkamy się na miejscu?
- Nie. Mam lepszy pomysł. Przyjadę po Ciebie. Już wiem gdzie mieszkasz. - chłopak wysiada z auta i otwiera Ci drzwi.


KONIEC. Teraz zostawiam miejsce na Waszą wyobraźnię ♥



niedziela, 24 listopada 2013

Harry Styles

Siedziała jak zwykle w małej kawiarence na obrzeżach miasta. Po raz kolejny spojrzała na swój zegarek i westchnęła zrezygnowana. Spóźniał się. Nie było to spóźnienie 10 minutowe, ale godzinne. Czekała za tą szumowiną wielkiego świata już od godziny, aż łaskawie pojawi się tutaj i da jej następne zadanie do wykonania. Zaczęła przeglądać swój aparat, który był ozdobą jej szyi. Inne dziewczyny pewnie nosiłby wielkie srebrne łańcuszki, lecz ona ozdobiła swoją, jak uważała najseksowniejszą części ciała zwykłym czarnym paskiem, na którego końcu znajdowało się cudeńko. Urządzenie potrafiące zniszczyć życie wielu osób w ciągu minuty. Seks, zdrady, pijackie powroty, tak to było to, co wywoływało u niej gęsią skórkę i dreszczyk podniecenia. Usłyszała dzwoneczek przyczepiony do głównych drzwi kafeterii i ujrzała długo oczekiwaną osobę. Ubrany w codzienne rzeczy bez pośpiechu zmierzał w jej stronę. Zmarszczyła brwi dając mu do zrozumienia, że czas jest dla niej jak złoto. Przyspieszył. Rozumiał, że z nią nie ma żartu.
-Czy Ciebie do końca pojebało?- syknęła nim zdążył zająć koło niej miejsce.
-Korki- westchnął robiąc przepraszającą minę.
-Drogi są puste od 30 minut. Masz mnie za głupią?- pomachała mu przed twarzą swoim telefonem. Następna rzecz, która budziła w ludziach strach. Jeden przycisk, może nawet tylko odblokowanie, a ludzie błagali ją na kolanach.
-Ze mną się nie pogrywa. Przecież dobrze wiesz, że twoja sytuacja nie jest za ciekawa. Romans z szefową dla awansu? A na karku dwie córki i chorująca żona.- uniosła swój ton. Miała szczęście, że nikt nie zwrócił na nich uwagi. Podniosła się z krzesła, a on od razu złapał ją za rękę.
-Przepraszam ok? Siadaj, bo ja także wiem, że krucho u Ciebie z kasą- pojawił się ten przebiegły uśmieszek. Miał ją w garści. Znalazł jej słaby punkt, a ona od razu zajęła poprzednie miejsce.
-Ładna pogoda prawda?- uśmiech nie znikał z jego twarzy.
-Do prawdy? Jest cholerne 0 stopni, wiatr z szybkością 35 km/h i do tego mżawka. Przejdzie do sedna sprawy.- wysyczała.
-Harry Styles.
-Harry kto?- zapytała zdziwiona wystukując na swoim telefonie podane nazwisko.
-Harry S t y l e s.- przeliterował.
-Musiało być o nim cicho ostatnio, jeśli go nie znam. Albo dobrze się ukrywa skubany.- zachichotała, lecz to był tylko chichot jej czarnego humoru. Znała już takich ukrytych w cieniu z najgorszymi przeżyciami.
-Otóż to. Członek największego zespołu One Direction.- wyjął ze swojego płaszcza kopertę i położył na stół. Przysunął w jej stronę. Wzięła ją i od razu otworzyła. Ukazał jej się plik zdjęć chłopaka o brązowych lokowanych włosach z zielonymi oczami i wielkim uśmiechem w stronę obiektywu. Od razu poznała, iż to zdjęcie jest pozowane. Spojrzała na dane.
Urodzony: 01 Lutego 1994
-Czyli ma 19 lat- mówiła sama do siebie.
-Masz racje- przytaknął.

Miasto
Holmes Chapel, Cheshire,Anglia,Wielka Brytania

Mieszka
SW9 Londyn,Anglia

Rodzina
  • Des Styles-Ojciec,
  • Anne Cox-Matka
  • Robin Twist-Ojczym
  • Gemma Styles-Siostra

Przerzuciła na następne kartki, lecz tylko znalazła jakieś stek gówien o wielkiej sławie. Po drodze rzucająca się nazwa zespołu i znanego jej programu X Factor.
-Romanse?- zapytała sprawdzając następne strony.
-To nie ważne- wyrzucił bez emocji.
-Chyba właśnie na tym polega moja praca prawda?- zaczynała się irytować tak długo trwającą rozmową. W głowie miała już poukładany plan, gdzie go znajdzie. Jest muzykiem, więc to dawało jasno do myślenia, że zalicza co tydzień inną.
-Każdy już pisał o jego romansach. Masz znaleźć nowe. Gazety srają jego zdjęciami z Taylor Swift lub starą babą, z którą spotykał się 2 lata temu. Masz znaleźć jego nowe 'mięso'- zachichotał z doboru słownictwa. Na jej buzi przebiegł chytry uśmieszek, lecz nie ze względu na jego żart. Miała więcej roboty niż zwykle. Musiała zabawić się w kotka i myszkę, a to kochała najbardziej.
-Co właściwie Cie interesuje?
-Wszystko. Masz go zniszczyć- jego ręce utworzyły piąstki.
-Wow. Wiesz, że będę potrzebowała na to więcej czasu. A mój czas kosztuje- przerzuciła włosy na jedną stronę.
-Dam Ci 50.000$. On jest tego wart. Uwierz mi. To najlepszy zespół na świecie, a on jest od początku roku za idealny. One Direction musi się w końcu rozpaść- uderzył ręką w blat, powodując zainteresowanie innych ludzi. Wstała od stołu tym samym kończąc zamieszanie przy ich miejscu.


-Odezwę się jutro- powiedział stanowczo, a ona sięgnęła po swoje rzeczy i wyszła bez słowa.


Więcej rozdziałów na Destroy Harry Styles

niedziela, 3 listopada 2013

Harry ♥♥♥ cześć 8 OSTATNIA

 Tak, to już ostania część. Mam nadzieję,że wam się spodoba :)))
KONIECZNIE WŁĄCZCIE TO: http://www.youtube.com/watch?v=W-TE_Ys4iwM gdy sie skończy piosenka włącz od nowa
ŻYCZE MIŁEGO CZYTANIA XXX


 Budzisz się o 9.00 rano wstajesz, wykonujesz poranne czynności a następnie szykujesz sobie  śniadanie.  Właśnie kończysz robić sobie kanapki, gdy zadzwonił telefon. Momentalnie przestałaś wykonywać poprzednią czynność i odebrałaś telefon.
-Hi, nie obudziłam Cię ?- Powiedziała  Alex.
- Hi, nie skądże. Właśnie robie sobie śniadanie. – odpowiedziałaś po czym dodałaś.
- Słuchaj, Mam do ciebie prośbę – zaczeła.
- Słucham, o co chodzi?- rzekłaś.
- Wiem, że masz dziś wolne. Mogłabyś dziś mnie zastąpić w pacy, bo muszę iść do lekarza ?? Byłabym Ci bardzo wdzięczna – zapytała Alex.
- Oczywiście, że mogę. żaden problem. O której zaczynasz prace ?-powiedziłaś.
- Mam na popołudnie, wiec od 12 do 18. Bardzo dziękuję. Ja nie wiem jak ja ci się odwdzięczę ?? poinformuje szefową o tym. – rzekła dziewczyna.
- Okey. Nie ma za co dziękować – odpowiedziałaś po czym się rozłączyłaś.
 Wróciłaś do wcześniej zaczętej czynności, po chwili kanapki były gotowe. Nalałaś do szklanki soku jabłkowego a następnie usiadłaś do stołu i zjadłaś posiłek.  
Po zjedzonym posiłku udałaś się do łazienki gdzie zrobiłaś make-up i ubrałaś się. Dochodziła  11 wiec wzięłaś torebkę, założyłaś buty, kurtkę  i  wyszłaś zamykając drzwi.  Udałaś się do pracy, po drodze wstąpiłaś po wodę. Tuz przed 12 byłaś już w „MILKSHAKE’’. Lubiłaś tą prace, podobała ci się tam. Zauważyłaś, że jest mu więcej klientów już zwykle, trochę się zdziwiłaś.  Dniówka szybko mijała. 2h przed zamknięciem twoja szefowa musiała pilnie wyjść i poprosiła, żebyś zamknęła bar. Godzinę przed zamknięciem nie było klientów. Stałaś odwrócona tyłem do kasy i układałaś na półce, nagle usłyszałaś otwierające się drzwi. Akurat skończyłaś układać , odwróciłaś się i zobaczyłaś Liam’a, Zayn’a, Niall’a i Louis’a. Zaniemówiłaś, po chwili przyjęłaś ich zamówanie. Chłopacy usiedli to stolika a ty zajęłaś się ich zamówieniem. Zauważyłaś, że chłopcy przyglądali się tobie. Już kończyłaś robić ostatniego shake, gdy do baru wszedł  Harry. Loczek przywitał się z chłopakami i podszedł do baru zamówić shake’a. Podeszłaś do kasy i przyjęłaś  Harry’ego zamówienie a następnie dosiadł się do reszty zespołu. Po skończeniu zamówienia udałaś się do chłopaków i podałaś im shake z uśmiechem a następnie wróciłaś do kasy. Chłopcy rozmawiali.
* rozmowa chłopaków*
-  Hey, Znalazłem to czego tak długo szukałem. -powiedział Harry.
-  Co masz na myśli ? zapytał Lou, upijając shake’a.
- Znalazłem ją, Ona była tu caly czas. To jest [T.i] !!! –powiedział radośnie loczek. Nagle  czułaś wzrok chłopków na sobie, udawałaś ,że ci to nie przeszkadza chodź trochę krępowałaś się.
- Dobrze mi się wydawało, że skądś ją kojarzę. I się nie myliłem – powiedział Liam
-  Ejj.. No to Na co czekasz ?? działaj. –powiedział Niall, klepiąc loczka w remie. Ty widząc to uśmiechnęłaś się lekko.
- Masz racje. Już raz pozwoliłem jej odejść drugi raz na to nie pozwole. Raz ją staciłem nie chce popełnić drugi raz tego samego błędu.-rzekł Harry. 
- Wiedz się rusz, jesteśmy z Toba. TRZYMAJ SIĘ- powiedział Zayn.
Liam, Niall, Zayn i Louis wyszli. Harry została sam, pił shake.
* koniec rozmowy chłopków normalna perspektywa < wiecie co mam na myśli >.*
Wzięłaś szmatkę i zaczęłaś wycierać stoliki, gdyż zbliżała się już godzina zamknięcia. Po chwili były już czyste, wróciłaś za ladę. Zauważyłaś że Styles pisze nerwowo na telefonie. Dopił shake’a do końca wstał od stolika i zamiast udać się w stronę drzwi idzie w twoją stronę.
- Hi [t.i] – powiedział niepewnie. Zdziwiłaś się że cie pamięta. Uśmiechnęłaś się do loczka
- Hi Harry. Mogę  w czymś pomoc, podać coś ?? – powiedziałaś drżącym głosem.
- Tak, masz chwile? Za ile kończysz prace , chciałbym porozmawiać a nie chce ci przeszkadzać w pracy ??- zapytał .
-  Właściwie to już kończyłam, musze tylko zamknąć bar. Za chwile pogadamy tylko zamknę .- powiedziałaś na co chłopak uśmiechnął się i wskazał gestem że będzie czekał przy stoliku.
Odeszłaś od lady, podeszłaś do drzwi i przekrecięłaś  tabliczkę  co skutkowało tym, że  już zamknięte. Udałaś się do stolika przy którym siedział. Loczek nerwowo bawił się kluczykami po chwili dosiadłaś się do niego na co on się uśmiechnął i schował kluczyki do kieszeni.
- [t.i] , nie wiem od czego mam zacząć- zaczął.
- Hej , spokojnie. Nie śpiesz się. Nie wiem co mi chcesz powiedzieć, ale zacznij od początku – powiedziałaś uśmiechając się.
-  Codziennie wracam do tego dnia, gdy ujrzałem cię pierwszy raz tam na lotnisku. Potem pamiętam gdy stałem u twych drzwi w Twoją walizką, byłaś taka nieśmiała. Od tamtego czasu codziennie o Tobie myślałam. Już myślałem, że cie nigdy nie zobaczę a tu kilka dni później jesteś na naszym koncercie a później na backstage’u… Zamarłem jak Cię zobaczyłem. Czas wtedy szybko minął. Pamiętasz to zdjęcie ,które zrobił nam Louis moim telefonem – zapytał loczek
- Tak, pamiętam- odpowiedziałaś.
-  Mam je w ustawione cały czas na tapecie w telefonie * pokazuje ci swój telefon, gdzie jest wasze zdjęcie na tapecie*. Gdy wyszłaś po spotkaniu < na backstage’u> po chwili pobiegłem za Tobą, lecz Ciebie już nie było..odjechałaś taksówką. Byłem załamany, lecz od tamtej pory postanowiłem, że Cię odnajdę nawet jeśli miało by to trać wieki. Dziś nadszedł ten wymarzony dzień..zlazłem Cie * wstał i usiał obok siebie i chwycił za rękę * Nie Chce stracić Cię po raz kolejny, chce Cię mieć gdy kładę się spać i wstaje rano. Proszę nie odrzucaj mnie. Będę walczyć o Ciebie jak kot. [T.I] Kocham Cię !!! Czy zostaniesz moją dziewczyną ????  – powiedział patrząc się głęboko w oczy. Harry pochylił się lekko nad tobą i otarł łzę.
- Taka odpowiedź ci wystarczy ??Kocham Cię – powiedziałaś po czym pocałowałaś Harry’ego, od odwzajemnił pocałunek. Jakiś czas później Harry pokazuje ci jego wpis a tam wasze zdjecie i podpis '' Znalazłem ją. !! To jest ta dziwczyna od walizki. nazywa sie [T.i] <twoj twitter> KOCHAM JĄ !! Na Zawsze RAZEM ''. Gdy to zobaczyłaś pocałowałaś Harry'ego.

I tak zaczął się początek waszej Miłości, Fani cie zaakceptowali, chodź było osoby które cie hejtowały ale dałaś radę bo miałaś wsparcie Chłopaka i reszty zespołu .


 

  Przepraszam za wszystkie błędy jakie się tam pojawiły : ) 
 Liczę na szczere komentarze ;))Piszcie co myślicie...
Gdyby ktoś chciał dedykację, proszę o kontakt na Twiter'rze, a dogadamy się.

Macie jakieś pytania, zapraszam na aska :  http://ask.fm/Darcy97poland


Pozdrawiam ;)
 @darcy97poalnd