poniedziałek, 20 maja 2013

Zayn ♥♥



Witam ! Mam nadzieję, że spodoba ci się imagine. Przepraszam że tak długo musiałaś czekać. Nie mogłam wcześniej dodać ze względu na strawy rodzinne i szkole. Życzę miłego czytania i mam nadzieję, że to co napisałam poniżej się spełni.  


Dedykacja dla @gabka17

 
Wracasz po ciężkim dniu do domu. Wzięłaś kąpiel, zjadłaś coś i włączyłaś laptopa i weszłaś na Twittera. Twittujesz z innymi osobami. W pewnym momencie zauważyłaś przybyło ci około 150 followers. Patrzysz jakie to osoby. Nie mogłaś uwierzyć w to co zobaczyłaś, wśród tych osób znalazł się ZAYN MALIK  z ONE DIRECTION. Ucieszyłaś się, od dawna o tym marzyłaś. Napisałaś do niego Twitt z podziękowaniem a następnie wyłączyłaś laptopa i poszłaś spać. Na następny dzień jak codziennie weszłaś na Twitera .Miałaś prywatną wiadomość. Otworzyłaś ją. Była to wiadomość od Zayna, napisał ci ,, Żaden problem . Lubię uszczęśliwiać ludzi a zwłaszcza Directionerki.’’ Odpisałaś ,, Jeszcze raz dziękuję xx . Co u Ciebie słychać ??’’. Nie byłaś zbytnio nastawiona że ci odpisze gdyż byłaś jedną z wielu osób które do niego piszą. Po upływie 20 minut odpisał ,, U mnie dobrze, dziękuję. Miło że pytasz. Inne osoby mnie hetują lub proszą  o FOLLOW innych osob.. o ty nie.. Ty jesteś inna < inna w pozytywnym słowa tego znaczenie ;* > To miłe xx. A co U ciebie ??’’. W duchu się uśmiechałeś i odpisałaś ,, Rozumiem, dziękuję. U mnie bardzo dobrze. Przeprowadzam się do London’u. Nie mogę się już doczekać’’. Od tego momentu zaczęliście pisać ze sobą. Po dłużej znajomości i pisania ze sobą wymieniliście się numerami. Pisaliście ze sobą Już ponad pół roku. W miedzy czasie byłaś już w Anglii w Londonie. Dobrze się wam pisało. Mulat traktował cię jak Koleżankę< Nawet jak przyjaciółkę>. Zayn zaproponował spotkanie. Po dłuższym namyśle zgodziłaś się, chodź trochę się obawiałaś. Umówiliście się że przyjedzie po ciebie o 16.. O ustalonej godzinie Zayn przyjechał od wskazany adres, który mu wcześniej podałaś. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Ostatni raz spojrzałaś w lusterko w przedpokoju i otworzyłaś drzwi. Twoim oczom ukazał się Zayn z bukietem róż. Wręczył ci jego czym zaprosiłaś go do środka, żeby nie stał na dworze. Następnie poszłaś włożyć kwiaty do wazon. Nie mogłaś uwierzyć ze mulat jest u ciebie w domu. Chwile później wyszliście z domu i pojechaliście jego autem.
- powiesz mi gdzie jedziemy ??- zapytałaś przerywając niezręczną cieszę.
- Tak. Jedziemy w pewne miejsce gdzie fani nie będą nam przeszkadzać. A chciałbym cię lepiej poznać. chyba rozumiesz ??- odpowiedział.
- Okey, rozumiem.- odparłaś z uśmiechem. Podczas drogi rozmawialiście.
Po upływie 20min dojechaliście na miejsce. Zayn otworzył ci drzwi , abyś mogła wysiąść. Ujrzałaś dom< przypominał wille>
- Wow. Gdzie my właściwie jesteśmy ?? – zapytałaś.
- Witam w moich skromnych progach. Jesteśmy u Mnie pod domem. Zapraszam do środka.- odpowiedział po czym weszliście do środka. Usiadłaś w salonie a Zayn robiła coś do picia i dołączył do ciebie po chwili. Przez  chwile zapanowała niezręczna cisza, ale potem już normalnie rozmawialiście. Rozmawialiście  tak jak byście się znali od lat, dowiedziałaś się wiele ciekawych rzeczy o Zaynie i Życiu zespołu. Nie patrzyłaś na Zayna jak na tego z One Direction, patrzyłaś na niego tak jak na normalnego chłopaka, natomiast on traktował cie jak przyjaciółkę Nie jak fankę <Directionerke> którą poznał na Twitter’ze. W pewnym momencie rozmowy Zayn złapał cie za rękę, spojrzał ci w oczy..
- [T.i] od dłuższego czasu obserwuje twoje wpisy na Twiterz’e przykułaś moją uwagę. .Jesteś niesamowitą osobą. Od dnia w którym, zaczęliśmy pisać ze sobą zauroczyłaś mnie. Nie jesteś mi obojętna, nie jesteś dla mnie fanką <directionerką> jesteś kimś więcej.. Teraz już wiem.. jestem tego pewien… [T.i] Kocham Cię. – powiedział.
- Zayn , też cię kocham- odpowiedziałaś, po czym wasze usta złączyły się z namiętny pocałunku.











Gdyby ktoś chciał dedykację, proszę o kontakt, a dogadamy się.
Twitter; @darcy97poland
 Zapraszam do komentowania ♥♥♥

niedziela, 19 maja 2013

Niall ♥


Wyciągałaś następne napoje z lodówki przyjaciółki, kiedy ona otworzyła drzwi znajomym. Od razu do kuchni wparował Harry, a ty rzuciłaś mu się na szyję. Po chwili pojawiła się 3. Cieszyłaś się, że nie ma Horana. Po waszym rozstaniu nie chciałbyś się z nim zbyt często widywać. Tak rozstaliście się. Kilka tygodni temu, ciągłe kłótnie, jego trasa. To było za dużo i postanowiliście zostać tylko przyjaciółmi, ale gdyby dzisiaj przyszedł byłoby to za wcześnie. Impreza rozkręcała się, a nie było jeszcze 23. Było pełno ludzi, jak to na domówce, niektórych znałaś, a innych widziałaś pierwszy raz na oczy. Śmiesznie to wyglądało, gdy pytałaś przyjaciółkę, czy zna te osoby, a ona nie wiedziała, co Tobie odpowiedzieć . Impreza po prostu wyrwała się spod kontroli. Byłaś już kompletnie pijana, gdy weszłaś chwiejnym krokiem do kuchni i stanęłaś na wejściu. Właśnie na przeciwko Ciebie siedział na kuchennym blacie roześmiany, pijany Niall. Był już całkowicie czerwony, ale i jak zawsze seksowny. Ruszyłaś gwałtownie głową "Seksowny?! O czym ty myślisz?!" powtarzałaś i karciłaś siebie w myślach. Wtedy on spojrzał na Ciebie i wysłał zabójcze spojrzenie, a twoje nogi ugięły się pod tobą. Podszedł do Ciebie i obdarował Cię pocałunkiem w policzek.
-Serce masz ze stali, ale nogi jak z waty.- zaśmiał się tobie do ucha. Wiedział dobrze co dzieje się teraz w twojej głowie. Wiedział, że masz ochotę rzucić mu się teraz na szyję, a alkohol jeszcze bardziej pobudzał do działania.
-Dobrze Cię widzieć.- powiedziałaś z uśmiechem i ruszyłaś w stronę wyjścia, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Oparłaś się o ścianę budynku i sięgnęłaś do kieszeni kurtki po papierosy. Zdążyłaś podpalić i zaciągnąć się delikatnie, gdy ktoś wyrwał Ci papierosa z ręki i wsadził go do swoich ust.
-Przecież ty nie palisz.- powiedziałaś stanowczo widząc jak chłopak zaczyna kaszleć od dymu znajdującego się  w jego płucach.
-I ty też nie powinnaś. Okropne cholerstwo.- odpowiedział zachrypniętym głosem i zgasił papierosa. Zbliżył się do Ciebie i spojrzał w twoje oczy, ty jedynie nie chciałaś na niego patrzeć i odwróciłaś wzrok.
-[T.I] proszę Cię. Spójrz na mnie.- przez jego smutny głos dało się wyczuć, że zbiera się mu na łzy.
-Powiedz mi czego ty chcesz? Dlaczego się tak zachowujesz? Po co te gierki? - zaczęłaś zadawać milion pytań, a Niall jedynie zaczął się śmiać. - Co w tym śmiesznego?- zapytałaś poirytowana jego zachowaniem.
-Kocham Cię Głuptasie!-odpowiedział z uśmiechem i namiętnie Cię pocałował.


poniedziałek, 13 maja 2013

Louis cz.II ♥


Nawet nie wiesz, kiedy znaleźliście się w domu Lou. Otworzył drzwi nadal Cię przytrzymując, po chwili znaleźliście się w środku  Zmęczona oparłaś się od razu o ścianę zapominając o stojącym wazonie w tym miejscu. Chłopak szybko złapał Cię za biodra i zaczął kierować w stronę swojej sypialni. Posadził Cię na łóżku, a ty przyglądałaś się jego czynom. Podszedł do swojej szafki i wyciągnął z niej T-shirt i spodenki, podając je Tobie. Po miętoliłaś rzeczy i zaczęłaś się śmiać sama do siebie.
-Co jest takiego zabawnego w tym?- powiedział zły Lou wychodzący już z ciemnego pokoju. Odwrócił się na pięcie i zmarszczył brwi patrząc się na Ciebie. Jeszcze nigdy nie widział Cię w takim stanie, a ty nie umiałaś już mu nawet wytłumaczyć.
-Pomogę Ci- powiedział stanowczo podchodząc do Ciebie. Stanęłaś na przeciwko niego z wielkim uśmiechem, którego on pierwszy raz nie odwzajemnił. Wyciągnął ręce jak gdyby chciał Cię objąć i rozpiął twoją sukienkę, która delikatnie zsunęła się z Twojego ciała. Dla żartów podniosłaś jedną brew i udało Ci się w końcu wydobyć z siebie słowa 'Bierz mnie kociaku', po czym zaczęłaś się śmiać.
-Bardzo śmieszne- odpowiedział Lou, w jego głosie wyczuwałaś zawstydzenie i poddenerwowanie. Jeszcze nigdy nie widział Cię w samej bieliźnie, a to co z siebie przed chwilą wypowiedziałaś, mogło go jeszcze bardziej onieśmielić.
-Podnieś ręce- znowu usłyszałaś jego stanowczy głos, wsunął na Ciebie swoją ulubioną koszulkę. Od razu poczułaś ten wspaniały zapach. Jego perfum  który doprowadzał Cię do szaleństwa. Nadal stałaś z uniesionymi rękoma i z zamkniętymi oczami, poczułaś delikatny ciepły oddech Louisa na swojej szyi. Był on na początku równomierny, a następnie z każdym przybliżeniem robił się szybszy. Wtedy jego wargi zostawiły pierwszy pocałunek na twojej szyi. Opuściłaś ręce bezwładnie i spojrzałaś pijanym wzrokiem na chłopaka. Dostrzegłaś, iż się uśmiecha. Swoje ręce umieścił na Twoich biodrach i musnął po chwili twoje usta. Zesztywniałaś, ale oddałaś ten pocałunek. Spojrzał na Ciebie znowu, ale teraz jego oczy były pełne pożądania. Wbił się gwałtownie w twoje usta i rzucił na łóżko. Podtrzymywał się na swoich rękach  a jego usta były nadal przyklejone do twoich. Jego jedna ręka znalazła się pod koszulką i zaczęła jeździć od twojego brzucha w kierunku piersi. Zatrzymałaś ją przy samym staniku. A on oderwał swoje usta i spojrzał na Ciebie głośno oddychając. Twój przerażony wzrok błądził po jego twarzy. Zabrał swoją rękę, jeszcze przez chwilę podtrzymując się nad tobą. Nagle wstał i podążył biegiem do wyjścia.
-Dobranoc- rzucił po cichu zamykając z hukiem drzwi.
Założyłaś na siebie chłopięce spodenki i przykryłaś się kołdrą. Próbując wbić wzrok w jeden punkt, latającego od alkoholu sufitu, analizowałaś co dokładnie się tutaj stało. Twoje ciężkie i zmęczone powieki w końcu zamknęły się. Obudziłaś się rano z wielkim kacem. Susza jaka dokuczała w twojej jamie ustnej pogoniła Cię do jak najszybszego zejścia do kuchni. Zeszłaś na dół, a w salonie siedzieli już wszyscy chłopcy. Właśnie z kuchni wyszli roześmiani Lou i Danielle, która usiadła zraz obok swojego skacowanego chłopaka.
-O księżniczka wstała- Lou uśmiechnął się do Ciebie i puścił oczko. Odwróciłaś swój wzrok i znalazłaś nim wolne miejsce koło Harrego. Usiadłaś chwytając po jego herbatę, zabrałaś wielki łyk i wygodnie oprałaś się, przyglądając reszcie przyjaciół zajadających pizze.
-To miejsce było zajęte. Ale jak już siedzisz, to siedź- powiedział wesoły Louis, siadając koło Ciebie na oparciu kanapy. Po chwili przełożył swoją rękę, jak najczęściej robią chłopcy na randkach w kinie. I właśnie przytulał Cię, a ty poczułaś się nieswoje. Wszyscy kątem oka spoglądali na Ciebie i uśmiechali się dyskretnie do siebie, szepcząc coś. Odłożyłaś pośpiesznie kubek, z którego wylało się kilka kropel herbaty i udałaś się do kuchni.

WŁĄCZ MUZYKĘ! (Czytaj wolno ;) )
Oprałaś się o blat, sięgając po stojącą na niej butelkę wody i wzięłaś wielki łyk. Po chwili w pomieszczeniu znalazł się Tomlinson, stając naprzeciwko Ciebie.
-Co się dzieję?- zapytał.
-Louis, to co się wczoraj wydarzyło..... To nie powinno się nigdy powtórzyć, to nigdy nie powinno się zdarzyć.- wyszeptałaś krzyczącym, ochrypniętym głosem. Rozglądając się co chwilę, czy przypadkiem nie słyszą was znajomi.
-Myślałem, że obydwoje tego chcieliśmy. Przecież nawet powiedziałaś...- nie zdążył dokończyć.
-Ale my się przyjaźnimy prawda? To jest tylko przyjaźń, przyjaciele tak się nie zachowują!- nie pozwoliłaś mu dokończyć.- Ja powiedziałam to na żarty, nic więcej- dodałaś.
Z poważniał i odwrócił się plecami do Ciebie.
-Lou?- zapytałaś zmartwiona, iż nic nie opowiedział.
-W takim razie już się nie przyjaźnimy.- powiedział i od razu wyjrzał przez swoje ramię oczekując Twojej reakcji.
-Ale..... ale jak to?- do twoich oczu napłynęły łzy.
-Nie będę udawał, że to się wczoraj nie wydarzyło, ani tego iż nic do Ciebie więcej nie czuję. Nie będę twoim przyjacielem, chce być kimś więcej.- powiedział oschle.
-Przecież możemy się przyjaźnić...- próbowałaś go przekonać.
-Ja tak nie chce!- wykrzyczał i odwrócił się do Ciebie. Jego oczy były już szkliste, a śmiechy z salonu od razu ucichły. Zapadła głucha cisza.
-Ja nie będę udawał.- powtórzył stanowczo.
-Traktuje Ciebie tylko jak przyjaciela- odpowiedziałaś mu smutna, wbijając swój wzrok w podłogę.
-Dla mnie nie istnieje taka przyjaźń, gdy jedna osoba kocha, a druga tego nie odwzajemnia.- wyszedł na taras.
Spojrzałaś na zamykające się za nim drzwi z otwartą buzią, aby coś z siebie wydobyć. Zauważyłaś jak w wejściu do salonu, stoją wszyscy wasi przyjaciele. Wybiegłaś z domu łapiąc w pośpiechu tylko swoje szpilki. Stanęłaś na oddalonej ulicy, wydobywając z siebie falę rozpaczy. Wszystko, co wydarzyło się cudownego w tym mieście, nagle zniknęło. Po niecałej godzinę znalazłaś się w domu, od razu wpadłaś do swojego pokoju, zamykając drzwi na klucz.


*kilka tygodni później*
Znowu siedziałaś w swoim pokoju wysyłając SMS-y do Louisa. Ale od tamtego dnia nie otrzymałaś żadnej odpowiedzi. W końcu zebrałaś się na odwagę i zadzwoniłaś do niego. Jednak nie odebrał, włączyła się poczta głosowa. Wzięłaś głęboki oddech.
-Hej. Tu [T.I]- chwilę się zawahałaś, wiadomo to twój numer jak ma nie wiedzieć, że to ty dzwonisz.- Zostawiłam u Ciebie swoją sukienkę, jest mi bardzo potrzebna. Odezwij się w końcu- tak znalazłaś w końcu powód, żeby z nim porozmawiać.
Nie musiałaś czekać długo, po 10 minutach usłyszałaś dźwięk przychodzącej wiadomości.
"Hej. Dzisiaj wyjeżdżam o 9. Przyjedź później, o której chcesz i zabierz ją sobie. Zostawię klucz ochroniarzowi. "
Jego odpowiedź była chłodna i stanowcza, ale w głębi byłaś zadowolona, że w końcu się odezwał. Podjechałaś popołudniu od razu po pracy pod jego dom. Ochroniarz wręczył Ci klucze i kazał być przy wyjściu za max 30 minut. Byłaś pewna, że tak przykazał mu Louis. Nie miałaś mu tego za złe  widocznie nie jesteś już tutaj mile widziana. Wparowałaś pośpiesznie do domu i od razu do jego sypialni. Wszystko powróciło, ten pocałunek. Zaczęłaś żałować, swoich słów. Może właśnie daleko szukałaś, a ta miłość była tak blisko? Zauważyłaś leżącą sukienkę na łóżku. Wcisnęłaś ją do torby i ruszyłaś na dół. Schodząc po schodach, oglądałaś zdjęcia wiszące na ścianie. Zatrzymałaś się. Było to twoje i Louisa pierwsze zdjęcie, zrobione w parku. Uśmiechnęłaś się do siebie. To właśnie wtedy pierwszy raz się do siebie przytuliliście i pocałował Cię w policzek. Przejechałaś delikatni ręką po tym policzku przypominając sobie jego delikatne usta na tej części twarzy. Usłyszałaś dźwięk telefonu i pośpiesznie wyjęłaś go z kieszeni spodni. Przeszły Cię dreszcze i mrużyłaś oczy z niedowierzania.
-Nadal jesteś u mnie?- wydobyło się ze słuchawki.
-Ta..tak. Zaraz będę wychodzić.- odpowiedziałaś tak samo poważna. Zapadła cisza, żadne z was nie umiało nic powiedzieć, ani się rozłączyć. A może właśnie nie chcieliście. Zeszłaś do salonu i rozejrzałaś się po nim. Zamknęłaś oczy, wsłuchując się w jego oddech, który doprowadzał do szybszego bicia twojego serca. W okno zabrzmiały pierwsze krople deszczu, otworzyłaś oczy i zauważyłaś ciemne chmury na dworze oraz pierwsze błyski.
-Boję się burzy- wypowiedziałaś przerażona do słuchawki, w tym momencie przerywając cieszę.
-Wiem. Nie masz się czego bać. Jestem przy Tobie.- odpowiedział pocieszając się.
Pierwszy grzmot, a ty zakryłaś swoje oczy ręką i zaczęłaś się trząść.
-Tak bardzo chciałabym żebyś tutaj był.- w końcu mogłaś mu to powiedzieć, to co męczyło Cię od wielu tygodni. - Louisie Tomlinsonie.... Kocham Cię- zapadła cisza, po drugiej stronie.
-Ja Ciebie też- usłyszałaś podwójny głos. Ale teraz z słuchawki i za swoimi plecami. Odwróciłaś się. Lou stał w progu, opierając się o ściankę trzymając telefon przy uchu. Uśmiechnął się do Ciebie.
-Cały czas przyglądałem się Tobie- z jego twarzy nie schodził uśmiech. Podbiegłaś do niego i wtuliłaś się.
-Tak bardzo tęskniłam.- wyszeptałaś mu do ucha.



To doczekaliście się. Przepraszam, ale nie miałam czasu. Ostatnia scena to mój sen, tylko że w główniej roli był Harry. Nie chciałam pisać z nim znowu Imaginu, bo przecież są też inni członkowie zespołu ;p
Napiszcie, czy Wam się podoba imagin ;)


środa, 8 maja 2013

Louis cz.I ♥


-Posprzątasz te stoliki?- poprosiła Cię ładnie Twoja najlepsza przyjaciółka. Przewróciłaś oczy oburzona, oczywiście na żarty. Poczułaś jak całuję Cię w policzek i odchodząc rzuca w Twoją stronę mokrą szmatkę. Popchnęłaś drzwi i znalazłaś się na przodzie Starbucksa:  "Jeszcze tylko miesiąc" pomyślałaś zbliżając się do brudnego stolika. Byłyście tutaj od dwóch tygodni, ledwo skończone 18 lat, próbujące zarobić i zabawić się w wielkim mieście jakim jest Londyn. Wiedziałaś dobrze, że nie będzie różowo, ale nie spodziewałaś się iż większość swojego dnia spędzisz tutaj. A kiedy w końcu masz czas wolny, ledwo wracasz do domu i idziesz spać. Zła tym, że nawet dobrze nie zwiedziłaś miasta, wycierałaś następne stoliki. Robiło się późno, co wiązało się z mniejszą ilością osób w lokalu. Poczułaś zimny chłód otwierających się drzwi i kogoś szybki bieg do kasy. Chcąc zobaczyć kim jest ta osoba, energicznym ruchem odwróciłaś się. Na nieszczęście wpadłaś na tą osobę powodując, iż momentalnie usiadła na wielkim fotelu. Zsunął delikatnie swój kaptur rozglądając się po pomieszczeniu. Stałaś próbując wydukać z siebie chociaż słowo, lecz stres iż Twój angielski nie jest idealny zablokował twoje gardło. Czekając, aż wielka klucha zdenerwowania opuści Twój przełyk, zauważyłaś jak nieznajomy odetchnął głośno i zdjął swoje okulary. Momentalnie tracąc resztki sił usiadłaś na przeciwko niego na krześle. Chłopak widząc twoją reakcję zaczął się śmiać, lecz widząc, iż zwraca uwagę innych klientów od razu uspokoił się, zakładając znowu okulary.
-Jestem Louis. Ale widząc twoją reakcję chyba wiesz kim jestem.- uśmiechnął się ciepło do Ciebie, wyciągając rękę.
-Jestem..... jestem...- zatkało Cię, wzięłaś głęboki oddech: "WEŹ SIĘ DZIEWCZYNO W GARŚĆ!" pomyślałaś. - Jestem [T.I]- wydukałaś wreszcie, ściskając jego dłoń.
-Jestem pełen podziwu! Niektóre nie mogą nic powiedzieć nawet przez 30 minut- zaśmiał się. Siedzieliście tak rozmawiając i śmiejąc się. Pierwszy raz poczułaś, iż od przyjazdu tutaj może zdarzyć się coś dobrego. Spotkanie Louisa było czymś wyjątkowym.
Od tego przypadkowego spotkania potoczyło się dużo. Ty i Louis wymieniliście się swoimi numerami. Zaczęliście się spotykać, kiedy tylko mieliście wolne od pracy. Zapoznał Ciebie z resztą chłopców. Dogadywałaś się z nimi raz lepiej, raz gorzej, wiadomo nie z każdym ma się wspólne tematy. Ale nie obchodziło Cię to. Ważne, iż najlepiej dogadywałaś się ze swoim nowym przyjacielem.

*dwa miesiące później*
-Kochanie miałaś już wrócić miesiąc temu. Kiedy masz zamiar wrócić. Studia same nie przyjmą Cię. A matura? Jak ty to sobie wyobrażasz?- zaczęli zmartwieni rodzice na Skypie. Nie obchodziło to Ciebie. Szkoła? Tyle samo czasu poświęcałaś swojej pracy, a miałaś chociaż z niej pieniądze. Tak jak do tej pory narzekałaś na nią, tak teraz dziękowałaś, że to właśnie dzięki niej opuściłaś Polskę. Nawet twojej przyjaciółce nie spieszyło się do kraju, więc zawsze miałaś jakieś wytłumaczenie dla rodziców, iż sama nie wrócisz. Wiedzieli jakie jesteście sobie oddane, więc każda rozmowa kończyła się po słowach "Nie zostawię jej samej. A bez niej nigdzie nie wyjadę". Pożegnałaś się z rodzicami i zaczęłaś szykować się na randkę. Kilka tygodni temu poznałaś chłopaka pracującego w pubie na przeciwko waszej kawiarni. Miły, uroczy blondyn z zielonymi oczami. Matt bo tak miał na imię, sprawiał iż czułaś się jak w siódmym niebie. Po pierwszy tygodniu rozmów już próbował umówić się z Tobą na randkę, ale go ciągle spławiałaś. Kiedy w końcu twoje uczucia były stałe, byłaś gotowa spróbować. Po dwóch godzinach znalazłaś się przed kinem, gdzie mieliście się spotkać. Minęło już 30 min i zdałaś sobie sprawę, iż dał Ci wspaniałą nauczę za twoje wcześniejsze zachowanie. Sięgnęłaś zrozpaczona po ostatniego papierosa. Wnerwiona, iż paczka nie da już tobie tego wspaniałego uzależniającego tytoniu, wyrzuciłaś ją do pobliskiego kosza, odpalając ostatnie cudeńko. Wyciągnęłaś po chwili swój telefon i wybrałaś jedyny numer, który zawsze odbierze oraz poprawi Ci humor.
-Halo?! [T.I]?! Poczekaj chwilę!- usłyszałaś krzyczący głos Lou i bębniącą przez słuchawkę muzykę. Po kilku minutach muzyka ucichła i słyszałaś tylko głośny, zmęczony oddech chłopaka. Opowiedziałaś mu całą historię w jakiej właśnie się znajdujesz, zaciskając zęby, aby nie zacząć płakać. Widok przechodzących szczęśliwych par powodował jeden, wielki ból. Zaciągnęłaś się papierosem oczekując jakieś odpowiedzi przyjaciela, który możliwe iż udawał wsłuchanego w twoją opowieść.
-[T.I]?- usłyszałaś pijany głos, zdałaś sobie sprawę, że albo przespał całą twoją historię, albo teraz zarzuci pouczającym monologiem.
-Nie przejmuj się tym draniem. Zaraz wyślę po Ciebie taksówkę i przyjedziesz tutaj. Nie odmawiaj mi! Masz tutaj przyjechać i zapomnieć o tym chłopczyku!- powiedział stanowczo i głośno do słuchawki. Zaśmiałaś się i nie zdążyłaś nic odpowiedzieć ponieważ rozłączył się. Po niecałych 10 minutach podjechała taksówka i zawiozła Cię pod wielki klub, gdzie już przed wejściem oczekiwał Lou i Harry. Przywitali się z Tobą i weszliście do środka. Wiadomo chłopcy już mieli nieźle wypite, ale stwierdziłaś iż dzisiaj zapomnisz o otaczającym Cię świecie. Tańczyliście i piliście ile się dało. Kiedy już twój cały świat wirował, ległaś na wielką kanapę. Zaraz koło Ciebie usiadł zmartwiony Louis, poprawiając co chwilę twoje włosy.
-Lou. Jest mi niedobrze- powiedziałaś łapiąc się za brzuch. Brunet zrozumiał twój sygnał. Wziął Cię na ręce i zaprowadził do łazienki. Byłaś tak pijana, że zjechałaś mu po płytkach. Chłopak zaśmiał się i próbował Cię podnieść. Twój język plątał się i zaczęłaś już tylko mówić po polsku.
-Co my z nią zrobimy?- zaśmiał się Harry podchodząc do was. Louis zaczął przeszukiwać twoją torbę w celu odnalezienia kluczy, lecz na marne. Zaczął Cię wypytywać, ty jedynie oparłaś się o niego prawie zasypiając.
-Zabiorę ją do siebie. Pomóż mi ją tylko stąd wyciągnąć- powiedział zmartwiony, próbując Cię podnieść.




niedziela, 5 maja 2013

Imagin z Harry'm ♥ cz.II


Ułożyłaś dziecko wygodnie na swoim wielkim łóżku. Poprawiłaś jego loczki i ucałowałaś w czoło, po czym starannie zamknęłaś za sobą drzwi od sypialni. Po cichu zeszłaś na dół do kuchni, gdzie siedziała już twoja mama przeglądając gazety. Przewracała każdą stronę z niezadowoloną miną, co chwilę wyrzucała gazetę na stół i sięgała po następną.
-Co zrobisz, kiedy Harry zapyta?- przerwała ciszę twoja rodzicielka.
-O co ma pytać?- byłaś zdziwiona jej zachowaniem.
-A o co ma pytać kochanie? Może dlaczego inne dzieci mają tatusiów, a on nie. Nie przyszło to Tobie do głowy?- wstała oburzona i spojrzała na Ciebie zrozpaczona.- Ja wiem, bardzo się starasz. Ale nie dasz rady wykonywać na raz dwóch ról. Jesteś jego mamą, a ojca on również potrzebuje.- po jej policzku popłynęła łza.
-Ja jakoś wychowałam się bez ojca i żyję. Na razie nie pyta o to, więc pewnie nie zapyta.- odwróciłaś się do okna, aby uniknąć dłuższej rozmowy z mamą.
-Różnica jest taka, że twój ojciec umarł przed twoim przyjściem na świat. A jego żyję i mieszka godzinę drogi od tego domu. Zawozisz go codziennie tamtą drogą.- poinformowała Cię.
-Skąd to wiesz?- odwróciłaś się gwałtownie zdziwiona.
-Masz bardzo mądre dziecko. Kiedy chciałam go ostatnio zawieźć krótszą drogą do przedszkola to zaczął płakać, że chce jechać koło swojego domu. Zapytałam go dlaczego tak mówi. Powiedział mi, że obiecałaś mu iż kiedyś to będzie jego domek.- podeszła do Ciebie rodzicielka i mocno przytuliła. W tej czułej chwili usłyszałyście tupot małych stópek zmierzających w waszą stronę. W progu stanął uśmiechnięty mały Harry w pieluszce i smoczkiem w buzi, którego od razu pozbył się wyrzucając na podłogę. Podleciał do Was i przytulił się do twojej nogi. Podniosłaś dziecko na ręce i mocno przytuliłaś oraz ucałowałaś w policzek.

*następnego dnia*
Ostatni raz sprawdziłaś, czy dziecko jest dobrze zapięte w foteliku i usiadłaś z przodu samochodu. Ruszyłaś tą samą drogą, którą jedziecie do przedszkola. Śpiewaliście jego ulubione piosenki, co chwile spoglądałaś na wesołego chłopca w lusterku. Ostatni skręt i spojrzenie w ten uroczy dom.
-Cholera jasna!- krzyknęłaś próbując na nowo odpalić samochód. Harry zaczął się głośno śmiać widząc twoją bezradność. Wysiadłaś z samochodu i okrążyłaś go w złości dookoła. Chłopiec zaczął głośno krzyczeć znudzony tym postojem. Odpięłaś go z pasów i postawiłaś na przejściu wręczając zabawkę.
-Masz tutaj stać dobrze? Ja zadzwonię do babci- poinformowałaś go surowo i zła z wydarzenia, które was spotkało. Nie minęła chwila, gdy wróciłaś do chłopca, lecz go tam już nie było. Rozejrzałaś się dookoła i zaczęłaś biegać po ulicy szukając syna. Wtedy zauważyłaś jak stoik koło domu Stylesa i.......  I rozmawia z nim.

*oczami Harry'ego*
-Dzień dobry- usłyszałem wesoły głos wychodząc pośpiesznie z domu.
-Hej- uśmiechnąłem się do chłopca widząc jak słodko spogląda na mnie swoimi dużymi zielonymi oczami.
-Jestem Harry!- podał mi rękę, od razu odwzajemniłem gest zaczynając się śmiać.
-Też jestem Harry- nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Imię wypowiadane przez niego, zniekształcone przez trudność wypowiedzenia 'r' było niesamowite.

*twoimi oczami*
Podbiegłaś do nich zdenerwowana klękając od razu przed dzieckiem.
-Ile razy mam Cię prosić? No powiedz ile, żebyś nie odchodził nigdzie sam?- zaczęłaś zła na syna.
-Ale mamusi,  ja tylko chciałem iść zobaczyć nasz dom!- powiedział wesoły całując Cię w czoło.
-To jeśli jest to twój dom. To może chcesz go zobaczyć?- uklęknął koło was Styles. A jego zapach od razu dotarł do twoich nozdrzy powodując zawrót głowy. Kątem oka ilustrowałaś każdy szczegół jego twarzy. Nie zwracając uwagi na krótsze włosy to mogłaś stwierdzić, że nic się nie zmienił.
-To chyba nie jest dobry pomysł- wydukałaś zestresowana, próbując opanować się od płaczu.
-No mamo!- zawołał mały łapiąc Ciebie i Harry'ego za dłoń oraz prowadząc do środka wielkiej posiadłości. Styles cały czas trzymał twojego syna za rękę i prowadził do domu. Kiedy już zniknęli w jego środku, ty złapałaś głęboki oddech i zawahałaś się, czy na pewno powinnaś wejść.  Usłyszałaś ich śmiechy i rozmowę dochodzącą z kuchni. Powolnym ruchem udałaś się do niej. Twoim oczom ukazała się para ukochanych mężczyzn twojego serca goniących się dookoła blatu kuchennego. W końcu Harry złapał twojego syna i zaczął go gilgotać. Widząc Ciebie w progu, zawstydzony swoim zachowaniem postawił dziecko na ziemi, które od razu uciekło do następnego pokoju. Dziewiętnastolatek uśmiechnął się do Ciebie i podszedł.
-Jestem Harry- podał Ci rękę.
-[T.I]- zauważyłaś jak marszczy brwi, jak gdyby był oburzony twoim imieniem.
-Ciekawe- odpowiedział znowu nakładając na swoją twarz uśmiech. Odszedł kilka kroków nadal ilustrując Cię wzrokiem. "Przypomniał sobie" owładnęła tobą panika. A co jeżeli teraz wszystko składa sobie w wielką całość? Zrozumiałaś, że musisz się stąd wydostać.
-Napijesz się czegoś?- podszedł do lodówki wyciągając napoje.
-Nie dziękuje. Właściwie powinniśmy już się zbierać. Popsuł mi się samochód, a zaraz przyjedzie po nas moja mama.- próbowałaś jak najszybciej uciec.
-Możecie tutaj poczekać ile tylko chcecie. Wspaniała pogoda prawda? Idealna na spacer po plaży- wziął duży łyk wody, opierając się o lodówkę i posłał tobie uśmieszek. Poczułaś jak tracisz grunt pod nogami i w jednym momencie usłyszeliście huk oraz płacz dziecka. Harry pobiegł pośpiesznie do salonu, a ty od razu za nim. Podniósł waszego syna i przytulił go, aby uspokoić.
-Już spokojnie. Nic się nie stało- mówił łagodnym głosem do dziecka. Poczułaś ból w sercu, wyszłaś na taras. Ujęłaś swoją twarz w dłoniach, a z oczu wydobyła się fala łez.
-[T.I]- usłyszałaś za swoimi plecami i już po chwili poczułaś dotyk na swoim ramieniu.-Ja już wszystko rozumiem. Jak mogłaś mi tyle czasu o tym nie mówić?!- zapytał oburzony Harry.
-A niby jak miałam? Ostatni raz widziałam Ciebie ponad 3 lata temu. Nie wiedziałam, gdzie mieszkasz, jak masz w ogóle na nazwisko! Kiedy zobaczyłam Ciebie w telewizji byłam już w 6 miesiącu ciąży i co? Miałam tak po prostu do Ciebie zadzwonić i powiedzieć, że jestem z Tobą w ciąży. Co byś pomyślał?! Że jakaś wariatka chce wzbogacić się na Twojej sławie!- wybuchnęłaś następną falą rozpaczy.
-Już spokojnie- przytulił Cię chłopak.- Przepraszam. Już Was nie zostawię. Obiecuję- wtedy musnął delikatnie twoje usta.

*rok później*
-Tatusiu chodźmy na plac zabaw!- krzyczał i biegał wasz syn między samochodami.
-Dobrze. Ale najpierw zanieśmy wszystkie twoje rzeczy do nowego pokoju.- zaśmiał się Harry niosąc pudełka do swojego, przepraszam teraz waszego wspólnego domu.




sobota, 4 maja 2013

Mini imagine o ONE DIRECTION ♥♥♥




 

Harry; Umówiłem cię z [T.i].podziękujesz mi później; http://25.media.tumblr.com/0b2f0a3c278a19bbb66001f32f080aa1/tumblr_mk9fb5ZNYh1r8fpnjo1_500.gif
 
 
Budzisz się rano w hotelu, w hotelowym łóżku i widzisz  http://besty.pl/2265982
 
 
Harry:  jak ci minął wieczor z [t.i]
Zayn:dobrze.
Harry: co robiliście ??
Zayn : http://25.media.tumblr.com/b1490b3ab2e82f4a8547f68f69091ebb/tumblr_miihu3pUa81rocd1co2_500.gif
 
 
Chłopcy zamontowali u Ciebie ukrytą kamerkę. Teraz ogladają  na TV ja się przebierasz <patrz na Niall’a>
http://24.media.tumblr.com/4b4d2eeab93c03cb3216ebeca5bddcc9/tumblr_mjk08yJGAx1s4ri4no1_500.jpg
*Harry wchodzi niespodziewanie do waszego mieszkania <twojego i Louis'ego>*
Harry:  Louis?! (t.i.) Gdzie jesteście?! Mam sprawe do niej
Louis
: http://24.media.tumblr.com/66f4d2da2b3a2e532dd330d9e6f9fe78/tumblr_mgsmfvkG0P1s1l4a7o1_500.gif
 
N: Hej [T.I] Pójdziesz ze mną na randkę? https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhfj_voHLZZ7R46RccBYPXUevzdIDBPUy_4pYMVMk8qwQwsXmZQ1lhZOE3q9mpOU0WRGiB0WSsJ1IxU_pM1y-wdmQUsU9jvMiRslxGnXbUPUCKDNwys3NR9vPtopWB5_fFqbPgBJP783J37/s1600/20.gif
Ty: Czekałam aż zapytasz.
N: Taakk!!!
http://25.media.tumblr.com/011e3d08046cabb12ba6df95d3fb3a8d/tumblr_mjtg1mV4Tt1rhox8ho1_250.gif
Jesteś z Harry już 2 lata.
Ty: Harry, musze ci cos ważnego powiedzieć. Usiądź, proszę.
Harry: Jasne. Co się stało :
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mbtznahvxc1ril09ho1_500.gif
Ty: Harry!!! Jestem w ciąży!
H: http://media.tumblr.com/tumblr_me0s8aQay31rpypdk.gif
 
Harry : Kogo kochasz?
Ty :  Takiego debila, który mnie nie zauważa.
 Harry: Nie zauważa? Więc kim jest ten dureń?
 TY :Spójrz w lustro, to sobie odpowiesz. – spojrzał i po chwili się obraca w twoją stronę i mówi : http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8q60basib1rpany3o1_500.gif następnie całuje cię.
 
 
 
Jesteś w domu u chłopaków, bierzesz prysznic. Nagle zorientowałaś się że nie ma recznika.
ty : hallo, chłopaki, mógłby mi któryś z was podać ręcznik??jestem u góry w łazience
Chłopaki : https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgM3gTKQY63Uc8WkBEKdzlXWfojwuh7U6VQzPu4Aqq48LJ6X36oZqyG9glCHUOA379fjkXXt8jb0nUeQFY4Ifk8d-grl8qRRQhFP5m13Kb-A5JuDsBpIZgfi5xBzDwPIUvZFoKDMAilRlk/s1600/tumblr_m3opfcDvaD1r8ea0wo2_500.gif


Zayn ma wywiad w radio. Postanowiłaś że zadzwonisz do radia.
*jesteś na antenie * ty: to ja [t.i] , Zayn Kochanie muszę Ci coś powiedzieć. Nie wytrzymam do twojego powrotu.
Zayn : Dobrze, słucham.
Ty: Zayn, Jestem w ciąży. Będzie mały Malik, Zostałeś tatą.
Zayn : http://media.tumblr.com/5bb3a005824d780d327098f29569bbd4/tumblr_inline_mhh1rvl1RK1qz4rgp.gif
 


 
 
Niall dowiedział się że twojom ulubioną piosenką jest ,,Little things'' jego reakcja :static.tumblr.com/ac94ae5ab67b1c…


 
 
 
 
 
 Gdyby ktoś chciał dedykację, proszę o kontakt, a dogadamy się.
Twitter; @darcy97poland
 Zapraszam do komentowania ♥♥♥
 

czwartek, 2 maja 2013

Mini imaginy z chłopcami :)



Dawno nie dodawałam nic na bloga, więc na sam początek mini imaginy z chłopcami .. oczywiście czytacie na własną odpowiedzialność, bo niektore są zboczone! ;D

*siedzisz z Niall’em w parku na ławce* Niall: [T.I] otwórz pizze Ty: Dlaczego ty tego nie zrobisz? Niall: Zrób to .. Ty: *otwierasz* i czytasz na głos Will You Marry Me? 

Ty: *zakładasz swoją ulubioną koszulkę z napisem „ Hug Me”* Liam: *przytula Cię* Ty: Liam, co ty robisz?! Liam: Na twoje koszulce pisze „ hug me ” Ty: *śmiejsz się* głuptas!

*siedzisz na łóżku z Harry’m* Harry: Moje usta są samotne .. Ty: i co w związku z tym? Harry: Mam nadzieję, że dzięki tobie już nie będą Ty: *całujesz go*

*śpisz zmęczona w łóżku* Harry: *wbiega do pokoju* Kochanie, wstawaj wstawaj! Dziś mieliśmy zrobić coś szalonego!

Harry: [T.I] może obejrzymy razem film? Ty: dobrze, jaki? Harry: mój ulubiony film „ To właśnie miłość ‘’ najpierw go obejrzymy, a poźniej zrobimy razem te najciekawsze sceny Ty: Harry, ty zboczuchu!

*podchodzi do ciebie i Louis’a mała fanka* Fanka: dzien dobly! Ci mogę prosić o ałtoglaf? Louis: Tak oczywiście *podpisujecie* Fanka: dziękuje i .. i .. baldzo pasujecie do siebie

*dostajesz jakąś karteczkę na ławkę szkolną* Ty: *czytasz* ” Ja.. ty..łóżko..dziś..u mnie? Harry xx  ” Ty: *spoglądasz na niego* Ok, dziś o 20.00! 

*czytasz książkę* Niall: długo będziesz tak czytać? Ty: A co chciałeś? Niall: *spogląda na ciebie, a później na łóżko* Ty: No dobra, chodź!

Ty: Kocham filmy ze szczesliwym zakończeniem! Zayn: szczęśliwym? Hmm .. sex w łóżku? Ty: *śmiech*

Harry: *nauczyciel* [T.I] pośladki muszą być spięte Ty: *smutna minka* Harry: Eh.. nie martw się przyjdź do mnie po lekcjach i wszystko dokładnie sam ci wytłumaczę *mruga*

Ty: zakochałam się .. Liam: w kim?! Ty: w chłopaku który boi się łyżek i jest bardzo opiekuńczy Liam: *myśli zdenerwowany* to ja! Też cię kocham [T.I]

Louis: Hej [T.I] co robisz? Ty: Rozmyślam .. czy mnie kocha Louis: Kto? Ty: Chłopak który kocha marchewki, chodzi bez skarpetek i kocha paski *przytula cię*

Niall: Zgadnij, jakie jest moje ulubione miejsce? Ty: obok lodówki Niall: Nie, nie, nie masz racji! Moje ulubione miejsce jest łóżko razem z tobą… w nocy!

Ty: Kochasz mnie jeszcze? Zayn: Oczywiście, że tak Ty: udowodnisz mi to? Zayn: *podnosi cię i kładzie na łóżko*: dalej mam udowadniać Ty: Tak panie Malik 

Ktoś: Liam, gdzie jest twoja dziewczyna? Liam: *wskazuje na ciebie palcem* 

Miło będzie gdy zostawicie jakiś miły komentarz!

 

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Imagin z Harry'm ♥ cz.I


Siedziałaś na placu zabaw wpatrzona w dzieci i wtedy wszystko powróciło.
"Hahhaha proszę Cię!- krzyczałaś roześmiana turlając się z nim po plaży. On jedynie zbliżył swoje usta i spojrzał głęboko w twoje oczy.
-Chcę Ciebie tu i teraz.- powiedział poważnie. Nie wiedziałaś, czy żartuje, a może mówi na serio? Nie czekając na twoją odpowiedź zdjął górę twojego stroju kąpielowego. Zakryłaś zawstydzona rękoma biust. Znaliście się dopiero z jakąś godzinę, a wygłupialiście się jak dobrzy znajomi. Nie wiedziałaś nawet, czy tutaj mieszka, ale również poczułaś coś do niego. Chwilowe zauroczenie, ale czy to ważne? Były wakacje, przyjechałaś do swojej babci. Dlaczego nie możesz zaszaleć? Ale zaszaleć aż tak? Rozmyślając nad swoim zachowaniem, nawet nie spostrzegłaś, kiedy byłaś już całkowicie goła i on też, nie wiedziałaś też kiedy wszedł w Ciebie i tylko syknęłaś. Wtedy on się zaśmiał i delikatnie przy szczypał twoje ucho zębami. Krzyczałaś z podniecenia posypując co chwilę piaskiem jego plecy, chyba mu się to podobało ponieważ nie zaprzeczał, a błagał o więcej pocałunków. Kiedy doszedł automatycznie położył się koło Ciebie i okrył was, a w szczególności Ciebie swoimi rzeczami. Leżeliście jeszcze tak przez chwilę. Odprowadził Ciebie do domu i pocałował namiętnie. Już go więcej nie spotkałaś. To był ostatni namiętny pocałunek"
-Harry kochanie!- krzyknęłaś widząc dziecko na szczebelkach.
-Mamusiu, ja chce byś supermenem!- powiedział chłopczyk i zeskoczył,  a ty złapałaś go w locie. Uśmiechnęłaś się i zaprowadziłaś malca na ławkę.
-Ma pani śliczne dziecko.- powiedziała do Ciebie młoda kobieta, może w twoim wieku.- Jest bardzo podobny do kogoś kogo znam. Te oczy, ten uśmiech, no i w szczególności te loki, a i dołeczki!- dodała po chwili z uśmiechem. Ty jedynie odwzajemniłaś uśmiech i podziękowałaś. Złapałaś chłopca za rękę i wyszliście z placu zabaw. Podjechała twoja mama i zabrała was do domu. Po drodze dziecko usnęło, a twoja rodzicielka przyciszyła radio, z którego w tym momencie usłyszałaś znajomy głos i prowadzącego    "Oto w naszym studiu One Direction! Chłopaki przywitajcie się z fanami!" Starsza kobieta spojrzała na Ciebie i wyłączyła radio.
-Powinnaś była mu powiedzieć.- spojrzała w lusterku na śpiącego chłopca i zauroczona jego słodkością tylko uśmiechnęła się delikatnie.

***
Powiem Wam, że szczerze zastanawiam się nad drugą częścią tego imaginu, ale to dajcie mi znać w komentarzach ;) 




środa, 17 kwietnia 2013

Imagin z Horanem ♥


Słuchałaś muzyki i zajadałaś słodycze, siedziałaś na Twitterze oraz spoglądałaś co chwilę na Trensy. Właśnie w tym momencie ukazało się na może 7 miejscu "Hi Niall". "O znowu jest" pomyślałaś i poczułaś, że na twojej buzi pojawia się uśmiech, a w środku robi Ci się przyjemnie ciepło. Postanowiłaś wejść do niego i przeczytałaś ostatni tweet "Im bored". Zaczęłaś się śmiać bo to samo masz właśnie w tym samym momencie, poczułaś przypływ emocji, że powinnaś napisać. Wiedziałaś, że pewnie i tak nie zauważy twojej odpowiedzi, ale czy coś zaszkodzi? Napisałaś "Me too :(" i zaczęłaś dalej przeglądać inne strony. Słuchałaś już po raz kolejny TMH i śpiewałaś, minęła dobra godzina i robiłaś się strasznie senna. Postanowiłaś wyłączyć komputer, ale ostatni raz spojrzałaś na swojego Twittera. Miałaś nową wiadomość, twój laptop ostatnio coś psuł się więc nie widziałaś kto dokładnie napisał tylko musiałaś wejść w wiadomość. Była ona po angielsku i brzmiała "Jeśli obydwoje się nudzimy, muszę coś z tym zrobić!xx" Zamarłaś. "To! To! To jest On!" z trudem przeszło to Tobie przez usta. Szybko odpisałaś "Więc co masz na myśli?" lecz po chwili zastanowiłaś się, czy nie brzmi to głupio. Było za późno bo wiadomość została wysłana i już przyszła odpowiedź "Wybacz. Muszę załatwić pewną sprawę. xx". Załamałaś się "No tak odpisał jak każdej normalnej fance". Nagle dostałaś od niego drugą wiadomość "Ale jeśli kiedykolwiek będziesz się nudzić to mój numer *********". Czy to możliwe?! Niall Horan właśnie napisał do Ciebie na DM i jeszcze podał swój numer? Pożegnałaś się i nadal siedziałaś wpatrzona w wiadomość. Nie dowierzałaś po czym chwyciłaś za telefon, zapisałaś numer i napisałaś "Oczywiście, kiedy ty będziesz się również nudził to pisz! xx". Nie musiałaś czekać długo, po jakiś 5 minutach poczułaś wibrację. "Nudzę się właśnie w tym momencie hahaha!"

*kilka tygodni później*
Piszesz i gadasz na Skypie z Horanem, kiedy tylko jest to możliwe, dzień i noc. Niedługo przylatujesz do Londynu na kilka tygodni. Obydwoje bardzo chcecie w końcu porozmawiać, ale już będąc na przeciwko siebie.



poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Imagin ♥


Siedziałaś pijana z przyjaciółką w jej mieszkaniu. Piłyście toast za najgorsze świnie jakie spotkałyście i pokochałyście w swoim życiu. Kilka tygodni temu zerwał z Tobą chłopak, a wczoraj to samo przydarzyło się twojej przyjaciółce. Kompletnie pijana postanowiłaś pójść do sklepu po następną butelkę wina i byłaś już na tyle pijana, że przyszło Tobie na myśl kupienie może nawet czegoś mocniejszego. Sklep nie był daleko, bo od razu kilka pięter niżej. Wparowałaś uśmiechnięta do sklepu i ruszyłaś od razu do półek z alkoholem. Nie mogąc się zdecydować jaki trunek wybrać, próbowałaś doczytać się co pisze na etykietkach, lecz wszystko rozmywało się.
-Polecam to.- powiedział chłopak podając Ci butelkę wina.
-Dziękuje, ale chyba jedno nie wystarczy.- zaśmiałaś się  i sięgnęłaś po jeszcze 3 butelki. Ruszyłaś chwiejnym krokiem do kasy, wtedy on przytrzymał Cię.
-Pozwolisz, że pomogę? Chyba chcesz donieść całe butelki.- złapał Cię za biodra i idąc za tobą prowadził do kasy. Kiedy ty oparłaś się szukając portfela, on podał sprzedawczyni wina i zapłacił za nie. Wyszliście ze sklepu.
-Ale ja nawet nie zapłaciła.- spojrzałaś na reklamówkę zdziwiona. On jedynie się zaśmiał.
-Nie ma za co- wręczył Ci reklamówkę. Byłaś tak pijana, że nieznajomy odprowadził Cię pod same drzwi mieszkania przyjaciółki. Rozmawialiście jeszcze chwilę kiedy ty wpiłaś się w jego usta i namiętnie pocałowałaś.
-Do widzenia- powiedziałaś i zniknęłaś za drzwiami nie czekając na jego odpowiedź.
Rano wstałaś z wielkim kacem szukając jakiegoś normalnego napoju bezalkoholowego. Postanowiłaś wyjść do sklepu, ubrałaś pierwsze lepsze rzeczy i zbiegłaś po schodach. Otworzyłaś drzwi, a przed tobą stanęło pełno paparazzi i fanek.
-Czy to coś poważnego? Czy Harry Styles jest twoim chłopakiem? Jak długo się znacie?- przekrzykiwali siebie nawzajem. Zamknęłaś drzwi i wbiegłaś na górę. Usiadła na kanapie i próbowałaś sobie przypominać co takiego się wczoraj stało. Wtedy ktoś zapukał do drzwi, nie pewnie wstałaś i otworzyłaś je. Przed tobą stanął uśmiechnięty chłopak o zielonych oczach i lokowanych włosach.
-Wszyscy mężczyźni są tacy sami, mają tylko różne twarze, żeby nie można było ich rozpoznać. Wiem, wiem co wczoraj mówiłaś, ale to co później zrobiłaś dziewczyno. Och to było coś niesamowitego. Ale wybacz w takiej sytuacji jaka znajduje się teraz na dworze nie mogę zostawić Ciebie samej- powiedział roześmiany. Wtedy sobie wszystko przypomniałaś i zemdlałaś. Ocknęłaś w objęciach Stylesa i zaczęliście się śmiać.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Imagin z Zaynem ♥


Siedziałam jak zwykle ze znajomymi na boisku. Byłaś już znudzona, codziennie to samo: siedzicie, rozmawiacie, chłopaki grają w piłkę. Spojrzałaś na swojego przyjaciela Zayn'a i parsknęłaś do siebie śmieszkiem. Normalne! Znowu popisuje się przed jakąś dziewczyną, udaje wielkiego piłkarza. Poczułaś się z tym źle i ruszyłaś do niego, a twój przyjaciel kopnął Ci piłkę.
-Czyżby [T.I] chciała zagrać?- zaczął swoje gierki. Ty jedynie odbiłaś kilka razy kolankiem piłkę, nie byłaś nawet ubrana w strój sportowy.
-Ale gramy normalnie. Nie ma specjalnego traktowania dla dziewczyn- dopowiedział i puścił oczko do swojej zdobyczy. Ty jedynie przewróciłaś oczami i zaczęłaś odbijać piłkę do bramki, aby strzelić gola. Zayn zdziwiony twoim zapałem biegł za Tobą, kiedy wyrwał Ci piłkę, ty wnerwiona skosiłaś go. Widziałaś jak upada i zaraz łapie Ciebie szybko za rękę. Leżeliście tak w błocie wpatrzeni w siebie słysząc śmiechy waszych znajomych. Ale wam to nie przeszkadzało, leżałaś teraz na nim, a on obejmował Ciebie. Jego usta były kilka milimetrów od swoich i czułaś jak jego ciepły oddech pieści twoje wargi. Podniosłaś się na równe nogi i próbowałaś zetrzeć błoto ze swoich ubrań, ale na marne. Zrozpaczona i wnerwiona na przyjaciela pobiegłaś do toalety, z której po każdym treningu korzystali piłkarze.  Na szczęście była otwarta i wpadłaś do niej uradowana. Zdjęłaś bluzkę i powolnymi ruchami próbowałaś pozbyć się brudu. Spojrzałaś w lustro zauważając całkowicie ubrudzoną twarz i włosy. Złość w tobie osiągnęła najwyższy stopień.
-Włączę Tobie wodę- powiedział speszony Mialik widząc Ciebie w samym staniku. Udając, że nie patrzy na twoje gołe ciało wkroczył do drugiego pomieszczenia i włączył prysznic. Zaczął się rozbierać, a ty odwróciłaś się i spojrzałaś na niego pytającym wzrokiem.
-No co?- zapytał zdziwiony- Panie przodem- wydukał z siebie pokazując Tobie pierwszeństwo z zadziornym uśmieszkiem. Staliście na przeciwko siebie pod prysznicem, ty w swojej bieliźnie, a Zayn w bokserkach. Mogłaś teraz zobaczyć jego idealnie wyrzeźbione ciało, chociaż nie chciałaś też być ciągle wpatrzona w niego bo jeszcze zacząłby coś podejrzewać. Nagle Mulat odwrócił się i zdjął bokserki. Zszokowana jego zachowaniem od razu zakrywałaś oczy i cała czerwona odwróciłaś się do strumienia wody.
-Zayn! Co ty wyprawiasz?!- zaczęłaś na niego krzyczeć. Chłopak zaczął się śmiać i rzucił w Ciebie bokserkami,  tak że teraz leżały na twoim ramieniu.
-Fuuu! Załóż je!- nadal na niego krzyczałaś trzymając w ręce bokserki i wychylając dłoń do tyłu, aby mu je podać.
-Tak jest przecież wygodniej!- śmiał się uradowany, zaczął śpiewać i tańczyć. Podleciał do Ciebie i odwrócił. Czułaś się zawstydzona i próbowałaś skupić wzrok na jego twarzy, chodź co chwile próbował zbiec na dół. Chłopak poprawił twoje mokre włosy i po chwili wpił się w twoje usta. Na początku jego pocałunki były delikatne, po czym dołożył do nich język. Twoje dłonie upuściły bokserki i znajdowały się na jego karku, a jego na twojej talii. Przybliżył Ciebie do siebie i zaczął namiętniej całować, jego pocałunki połączone były z pożądaniem. Czułaś jak jego przyrodzenie pulsuje oraz w niesamowity sposób nagle nie masz na sobie bielizny. Oparł Ciebie o płytki i z lekkością podniósł, tak że twoje nogi oplotły jego biodra. Zaczęliście się kochać oraz krzyczeć wniebogłosy.  Zayn całował twoją szyję, a ty delikatnie ciągnęłaś go za  włosy dając znać, że sprawia Ci przyjemność. Gdy skończyliście opadliście na podłogę, siedziałaś wtulona na nim. Rozgrzani zmieniliście wodę na zimną śmiejąc się przy tym i nadal całując. W końcu postanowiliście wyjść, ponieważ już bardzo długo Was nie było, a zaraz miał się kończyć trening piłkarzy. Wyszliście roześmiani do znajomych, a oni zdziwieni przypatrywali się wam.
-Co jest?- zapytałaś wystraszona podchodząc do nich. Twoja przyjaciółka podeszła bliżej Ciebie i przybliżyła swoją twarz do twojego ucha.
-Nie wiem co robiliście, ale domyślaliśmy się po krzykach dochodzących z otwartego okna. A poza tym twój stanik wyleciał przez to okno i bokserki Zayna.- powiedziała po cichu. Przez co na twojej i Mulata buzi pojawiły się czerwone rumieńce. Wszyscy wybuchnęliście śmiechem, a Malik objął Ciebie ramieniem i złożył całusa na czole.
-Chyba pójdziemy już do domu co?- zaproponował wpatrzony w Ciebie, a ty zadowolona przytaknęłaś. Wyszliście z boiska wtuleni w siebie, śmiejąc się i co chwile zatrzymując się na chwilę przyjemnych pocałunków.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Fakty o chłopcach ♥


1. Chłopcy mają bransoletkę przyjaźni. (Niall, Harry, Zayn, Liam, Louis)

2. Harry często śpi nago.

3. Niall na swoim mikrofonie ma namalowaną irlandzką flagę.

4. W styczniu 2013 roku Harry wytatuował sobie motyla na torsie.

5. Podczas jednego z koncertów, Liam miał opisać Nialla jednym słowem. Li powiedział, że Horan jest słodki. Reakcja Irlandczyka.

6. Harry wytatuował sobie na napisie „Love” ptaka.

7. Perrie czasami pożycza ubrania Zayna.

8. Liam wytatuował sobie literkę „D”, która ma oznaczać Danielle.

9. Harry często zmienia teksty piosenek na koncertach. Tu zamiast „Gotta Be You” zaśpiewał „Kung Fu”. (Przewińcie do 2:05)

10. Niall ma koszulkę „Free Hugs”, a Harry „Free Fucks”.

11. Liam już od małego kochał bajkę "Toy Story".

12. Niall gdy miał 4 lata przebrał się na Halloween za Po z Teletubisiów.

13. Louis i Harry mają takie same kocyki, które różnią się tylko kolorem.

14. Niall jako jedyny w zespole ma brata.

15. Louis twierdzi, że świetnie się dogaduje z dziećmi.